12/05/2025
Kochani,
Piszę te słowa z sercem pełnym wdzięczności, wzruszenia i... łez, które same spływają na klawiaturę. Po 15 latach intensywnej, pięknej i niezwykle emocjonalnej podróży, nadszedł moment, by powiedzieć: do zobaczenia. Nie żegnajcie, bo nie umiem i nie chcę zamykać drzwi na zawsze. Ale Lukrowe Fantazje, w takiej formie, jaką znaliście – niebawem przejdą do historii.
Moją pierwszą tortową przygodę zaczęłam w maju 2009 roku, gdy zrobiłam tort na pierwsze urodziny mojej córki. W tym roku kończy 16 lat. I z tej samej okazji – jej 16. urodzin – powstanie tort, który symbolicznie zakończy ten piękny rozdział mojego życia.
Lukrowe Fantazje nie były dla mnie nigdy tylko firmą. To było moje dziecko, mój świat, moja pasja. Tworzyłam je od zera, słuchając siebie i nikogo więcej. Nie raz walczyłam z "doradcami", zewnętrznymi głosami, które mówiły mi, jak coś "powinno" wyglądać. Ale ja zawsze wiedziałam, co chcę stworzyć. Każda litera, każdy kolor, każdy wpis, każda warstwa tortu – to wszystko było moje.
Nie zliczę, ile tortów powstało przez te 15 lat. Tysiące. Ale wiem jedno – KAŻDY z nich wyszedł spod moich rąk. Nikt nigdy nie zrobił za mnie tortu. Zdarzały się pomocne dłonie, ale nigdy przy twórczej pracy. Wszystko, co powstało, powstało z mojego serca.
Po drodze były konkursy – czasem wygrywane, czasem nie. Były wzloty i upadki. Poznałam cudownych ludzi – z branży i spoza niej. Zyskałam tortową rodzinę. Poczułam smak rywalizacji, ale też wsparcia. Zrozumiałam, że możemy się wspierać, że w tej branży nie trzeba grać przeciwko sobie.
Zaczynałam w domowej kuchni. Z czasem, gdy wszystko się rozwinęło, powstała firma, lokal, miejsce, gdzie spełniałam Wasze – i swoje – słodkie marzenia. To dzięki Wam przetrwałam trudne chwile. Kiedy zalało mi lokal, kiedy nie miałam środków na remont – to właśnie Wy, moi odbiorcy, fani i przyjaciele, stanęliście przy mnie.
Niestety, ostatnie lata przyniosły ogromne zmiany. Rosnące koszty prowadzenia działalności, drożejące składniki, media, ZUS... a ja nie miałam już serca podnosić cen. Zaczęłam pracować więcej, zarabiając mniej. Stres, nieprzespane noce, ciągła walka o przetrwanie – to wszystko zaczęło odbierać mi to, co najważniejsze: pasję.
I wtedy zrozumiałam, że przyszedł moment decyzji.
Mogłam iść dalej, inwestować, zatrudniać, produkować więcej. Ale to nie byłabym już ja. Gdzie w tym wszystkim byłaby jeszcze "fantazja"? Nie chciałam, by stało się to wyrobem, produkcją, walką o ilość. Bo przecież na początku była miłość. A ja chcę ją zachować.
Do tego wszystkiego dochodzi też moje zdrowie. Pogorszyło się. Serce zaczęło się odzywać, ciało mówi: zwolnij. I ja go dziś słucham.
Dlatego postanowiłam zamknąć działalność Lukrowych Fantazji jako firmy. Ale...
Nie zamykam serca. Nie zamykam pasji. Nie zamykam siebie.
Dalej – gdzieś w tle – będę tworzyć torty. Dla tych, którzy ze mną są. Dla tych, którzy pamiętają mój pierwszy tort sprzed 15 lat. Dla tych dzieci, które dorastały razem z moimi wypiekami, a dziś wchodząc w dorosłość.
Będę tworzyć rzadziej. Spokojniej. W domowym zaciszu. Znowu – jak kiedyś – dla radości. Dla siebie. Dla Was.
Nie wiem jeszcze, co będzie dalej. Dam sobie przestrzeń. Dam sobie czas. Ale wiem jedno: nie chcę zatracić tej fantazji w sobie. Tego światła, które przez 15 lat rozjaśniało każdy kęs słodkiego marzenia.
Dziękuję Wam z całego serca. Za każde zamówienie. Za każdą wiadomość. Za każde "to najpiękniejszy tort, jaki widzieliśmy". Za bycie. Za lojalność. Za miłość.
Z całego serca, Karolina
Lukrowe Fantazje – zawsze z sercem