09/02/2026
DRODZY KLIENCI. Chciałbym się trochę wytłumaczyć z sytuacji jak się u nas w piekarni dzieje ,tzn.chodzi o zamknięcia sklepu , godziny i ewentualną dostępność asortymentu.
Otóż 4/12 dosłownie przed otwarciem sklepu,spadłem ze schodka przy zejściu na zaplecze ,tak dosłownie z ostatniego SCHODKA !!!
Myślę sobie usiądę trochę posiedzę -przejdzie.Jak się okazało nie przechodziło ,gorzej kolano zaczęło tak puchnąć że wyglądało jak piłka lekarska,a więc wzywamy pogotowie. Przyjechali ,pojechali wiadomo gdzie. Na temat tego miejsca nie będę się rozpisywać,bo ,bo wiadomo. Jeszcze w sobotę powrót do domu z lekkim gipsem i skierowaniem abym się skonsultował z ortopedą.
Hura udało się 😔 20/12 !!!! dostałem się na oddział w Żninie ,21/12 zabieg ,okazuje się że jest złamany kłykeć uda i dodatkowy odłam ,konieczne jest założenie trzech śrub,ogólnie dosyć poważnie ,wstępnie przynajmniej do końca marca kule ,zakaz stawanie na chorej nodze ,a później rehabilitacja
Czyli sytuacja się skomplikował jeśli chodzi o pracę w piekarni , niestety wszystkie obowiązki spadły na Kubę dosłownie wszystko !!! jeśli ktoś pomyśli że to tylko trochę więcej pracy ,to serdecznie polecam ,a właściwie nie polecam znaleźć się w takiej sytuacji. Każdy sobie zdaje sprawę co to jest praca piekarza,jakie są warunki ,a co najgorsza w jakich godzinach trzeba pracować, żeby zadowolić klientów świeżością wyrobów. Każdy zdaje sobie sprawę że wytrzymałość organizmu człowieka nie jest ,nie ograniczona,poza tym Kuba też musi mieć trochę prywatnego życia i przyjemności, przecież jest jeszcze młody i jest w związku,a przejmuje 100 % obowiązków moich ,a swoich już też ma bez liku.Wszyscy wiecie że moja Anusia też od dłuższego czasu pomaga ile się da ,ale też ma jeszcze obowiązki domowe i nie jest w stanie poświęcić jeszcze więcej sił i czasu .
Siły i wytrzymałość całej rodziny się kończą,stres ,nerwy,sytuacja ekonomiczną ,wizja dalszego istnienia firmy, każdy myśli jeszcze trochę trzeba się przemęczyć i będzie lepiej.
Niestety po dwóch miesiącach,kolejny cios , we wtorek 2/02 idąc do toalety o kulach ,jedna kula się ślizga a ja zaliczam kolejny upadek,myślę pewno się trochę obiłem, poleżę i będzie ok. W nocy podobne objawy ,duże kolano, ból nie do zniesienia,pada decyzja , trzeba jechać na SOR,ale na pewno !!!,nie tam gdzie poprzednio,chociaż świadomość że dojechać do Żnina w takiej sytuacji,z bólem i nie możnością ułożenia nogi ,jednak nadal połamanej,w aucie osobowym przeraża , dojadę? i okazuje się że jest tragicznie cała ta robota (zabieg z grudnia ) poszła w p.i.z.d. jest jeszcze gorzej bo jak naprawić cos co już było naprawiane ,możliwości bardzo ograniczone. W piątek doktorzy zrobili ponownie zabieg ,bardo trudny ,niech świadczy o tym chociaż czas , prawie trzy godzinki na bloku operacyjnym. Więc wizja stabilizacji i możliwość odciążeni Kuby i żony od pracy ,legła w gruzach. Nie wiem co będzie dalej ,po prostu nie wiem . Proszę wszystkich tylko o trochę wyrozumiałość związaną dniami zamkniętego sklepu,i ilości towaru . pozdrawiam serdecznie.