03/07/2025
Odważamy, wyrabiamy, chłodzimy, dzielimy, przygotowujemy, wałkujemy, nadziewamy, sklejamy, smarujemy, obsypujemy, garujemy, pieczemy, wykańczamy, oprószamy, studzimy. I tak codziennie. I w upale jak dziś i w deszczu (jak jutro?).
Ale przygotowywać dla Was jagodzianki jest bardzo, bardzo miło. Zwłaszcza gdy potem fotografujecie, mówicie i piszecie, że smacznie, że najlepiej. Bardzo Nas to cieszy, bo właśnie o to przecież chodzi - by było najsmaczniejsze jak to tylko możliwe. Ale to nie tylko nauka, wprawa i praca, nie tylko jagody, nie tylko świetna mąka ale też, a może przede wszystkim: masło.
Bo próbowaliśmy już jagodzianek wszelakich. Tych maślanych i tych bez masła. Tych z wynalazkami typu „margaryna o smaku masła”. I żadne, ale to żadne nie równają się do jagodzianek bogatych w masło. A w dodatku tak się składa, że masło z miejskiej mleczarni mamy znakomite. Rankiem dojechała kolejna partia i obliczyłem, że jeśli sezon na jagody będzie trwał miesiąc, a my dotrzymamy tempa, to w samych tylko jagodziankach zmieścimy ponad sto kilogramów… Zaraz, zaraz, czy to nie jest 500 kostek masła? No to nic dziwnego, że i Nam i Wam smakuje! ;)