Craft Bakery

Craft Bakery Pinsa & Oils by Craft Bakery oferuje rzemieślnicze spody do pizzy Pinsa, wykonane z wysokiej jakości składników według tradycyjnej włoskiej receptury.

Idealne dla lokali gastronomicznych ceniących autentyczność i wyjątkowy smak.

Płaskurka 2026 – mniej z pola, ale jakość zapowiada się naprawdę dobrze 🌾Tegoroczny sezon nie należał do najłatwiejszych...
19/08/2026

Płaskurka 2026 – mniej z pola, ale jakość zapowiada się naprawdę dobrze 🌾

Tegoroczny sezon nie należał do najłatwiejszych. Susza dała się rolnikom we znaki i również przy płaskurce odbiła się na wielkości plonu. Jak powiedział mi rolnik, od którego od blisko dwóch lat biorę płaskurkę – „zawsze chciałoby się więcej”. Ale jednocześnie dodał coś, co bardzo mnie cieszy: ziarno wygląda obiecująco i jest duża nadzieja, że jakościowo będzie pierwsza liga, a może nawet wyżej.

I właśnie tutaj dobrze widać, że w rzemiośle nie zawsze chodzi o to, żeby zebrać jak najwięcej. Dla mnie dużo ważniejsze jest to, jakie ziarno finalnie trafi do młyna, a później do mojej mąki i ciasta.

Na ostateczną ocenę trzeba jeszcze chwilę poczekać. Świeżo zebrana płaskurka nie jest od razu mielona. Po żniwach ziarno odpoczywa około miesiąca, nabiera swojej twardości i dopiero wtedy przychodzi czas na pierwsze przemiały. Dzięki temu jakość mąki jest lepsza.

Pierwsze tegoroczne przemiały będą we wrześniu i dopiero wtedy poznamy dokładne parametry nowego zbioru.

A później przyjdzie mój ulubiony etap – sprawdzenie tej mąki w praktyce.

Bo każdy rok jest inny. Inna pogoda, inna ilość wody, inne warunki na polu. I nawet jeśli receptura pozostaje ta sama, mąka z nowego zbioru może zachowywać się trochę inaczej. Trzeba ją poznać: zobaczyć, jak chłonie wodę, jak prowadzi się podczas mieszania, jak pracuje podczas fermentacji i co pokazuje już przy samym wypieku.

To jest właśnie jedna z rzeczy, które najbardziej cenię we współpracy bezpośrednio z rolnikiem. Wiem, skąd pochodzi moje ziarno, mogę śledzić jego drogę od pola aż do Pinsy i wiem, że za każdą partią mąki stoi konkretny człowiek, konkretne pole i konkretny rok.

Płaskurka 2026 jest już zebrana. Plon mógłby być większy, ale samo ziarno zapowiada się naprawdę bardzo dobrze.

Teraz dajemy mu spokojnie dojrzeć.

A we wrześniu zacznie się kolejny rozdział tej historii. 🌾

Przypominam Wam o urlopie od 1 września, i wracamy 14 września, na ten czas sklep nie będzie czynny więc jesteśmy totalnie OFFLINE , a na chwilę obecną zamówienia będą realizowane do samego końca.
Czas realizacji 1-3 dni robocze.

Mirek

Od poniedziałku ruszam z realizacją pierwszych zamówień z Pinsą Orkiszową 🤎🌾Wszystko jest już przygotowane, więc od jutr...
16/08/2026

Od poniedziałku ruszam z realizacją pierwszych zamówień z Pinsą Orkiszową 🤎🌾

Wszystko jest już przygotowane, więc od jutra zamówienia będą pakowane i wysyłane. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, do końca tygodnia wszyscy powinni już otrzymać swoje paczki.

Bardzo Wam dziękuję za tak duże zainteresowanie Pinsą Orkiszową, za cierpliwość i przede wszystkim za zaufanie. To dla mnie naprawdę ważne, szczególnie przy produkcie, który jest stosunkowo nowy i nad którym poświęciłem sporo czasu, żeby dopracować go tak, jak chciałem.

Orkisz to bardzo wymagające i delikatne ciasto, zupełnie inne niż przy klasycznej Pinsie czy nawet Płaskurce. Tym bardziej cieszy mnie, że tak wiele osób chce go spróbować.

Od poniedziałku działamy pełną parą, żeby wszystko szło sprawnie i żeby Pinsa trafiła do Was jak najszybciej.

Dziękuję za każde zamówienie i zaufanie. Pinsa Orkiszowa rusza do Was już od poniedziałku! 🌾❤️

Mirek

Od dłuższego czasu obserwuję nie tylko to, co dzieje się w piekarnictwie, ale też to, czego ludzie zaczynają szukać w Go...
14/08/2026

Od dłuższego czasu obserwuję nie tylko to, co dzieje się w piekarnictwie, ale też to, czego ludzie zaczynają szukać w Google. I powiem Wam jedno – zmiana już się dzieje.

Jeszcze niedawno wszystko kręciło się wokół jednego hasła: białko. Produkty „high protein” pojawiły się praktycznie wszędzie. Dzisiaj coraz mocniej rosną jednak inne kierunki: zdrowie jelit, błonnik, fermentacja, prosty skład, stare odmiany zbóż, naturalne surowce i żywność, której pochodzenie można naprawdę prześledzić.

I właśnie tutaj widzę ogromny sens tego, co od dawna robię w Craft Bakery.

Pinsa nigdy nie miała być dla mnie kolejnym gotowym spodem, który ma tylko dobrze wyglądać na półce. Zawsze zależało mi na czymś więcej. Na cieście, które ma czas. Na fermentacji, której nie da się przyspieszyć jednym proszkiem. Na mące, którą znam. Na oliwie dobrej jakości. Na składzie, który nie potrzebuje całej listy technologicznych dodatków, żeby produkt w ogóle działał.

Dzisiaj wyszukiwarki pokazują, że coraz więcej ludzi zaczyna interesować się dokładnie tym samym.

Rośnie zainteresowanie produktami fermentowanymi. Rośnie zainteresowanie błonnikiem i zdrowiem jelit. Coraz częściej szukamy informacji o orkiszu, dawnych odmianach pszenicy, prostych składach i produktach mniej przetworzonych. Konsument zaczyna zadawać pytania: z czego to jest zrobione? Skąd pochodzi mąka? Jak długo fermentowało ciasto? Czy naprawdę potrzebne są wszystkie te dodatki?

Dla mnie to bardzo dobra wiadomość.

Bo dokładnie w tym kierunku rozwijam Pinsę.

Płaskurka nie pojawiła się u mnie dlatego, że była modnym słowem. Zacząłem z nią pracować, ponieważ zainteresował mnie sam surowiec. Później przyszła Pinsa 100% orkiszowa – jeszcze bardziej wymagająca technologicznie, delikatna, zupełnie inna w prowadzeniu niż klasyczne ciasto. Teraz patrzę również w stronę samopszy.

I właśnie takie produkty będą moim zdaniem coraz ważniejsze.

Nie dlatego, że nagle wszystkie stare zboża staną się „superfood”. Nie lubię takich prostych haseł. Sam fakt użycia orkiszu czy płaskurki nie czyni produktu automatycznie zdrowym. Liczy się cały proces. Jakość ziarna. Mąka. Receptura. Fermentacja. Ilość dodatków. Sposób produkcji. To, co producent robi z tym surowcem.

Dlatego tak bardzo wierzę w żywność, za którą stoi człowiek, a nie tylko marketing.

Chcę wiedzieć, od kogo pochodzi moje ziarno. Chcę rozmawiać z rolnikiem. Chcę wiedzieć, jak zachowuje się kolejna partia mąki. Chcę obserwować ciasto podczas mieszania i fermentacji. Jeżeli trzeba coś zrobić wolniej – robię wolniej. Jeżeli ciasto potrzebuje czasu – dostaje czas.

I być może właśnie do tego zaczyna wracać rynek.

Przez lata przemysł próbował skracać wszystko: fermentację, produkcję, logistykę, listę czynności człowieka. Produkt miał być przede wszystkim powtarzalny, szybki i tani.

Teraz coraz więcej konsumentów zaczyna szukać czegoś odwrotnego.

Mniej przetworzenia.
Więcej prawdziwego surowca.
Więcej fermentacji.
Więcej błonnika.
Lepszego tłuszczu.
Lepszego ziarna.
Prostszego składu.
I przede wszystkim – wiedzy o tym, co naprawdę jemy.

Dlatego nie chcę, żeby Craft Bakery było tylko miejscem sprzedającym Pinsę.

Chcę, żebyśmy wspólnie coraz więcej rozumieli o jedzeniu.

Dlaczego jedno ciasto fermentuje inaczej od drugiego. Dlaczego orkisz zachowuje się inaczej niż współczesna pszenica. Dlaczego płaskurka jest trudniejsza w produkcji. Dlaczego dobra oliwa extra virgin nie powinna być traktowana wyłącznie jako dodatek do pizzy. Dlaczego warzywa, oliwa, dobre zboża i fermentowane ciasto mogą stworzyć prosty posiłek bez kombinowania i bez kilkunastu niepotrzebnych składników.

I bardzo ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz.

Google pokazuje, czego ludzie zaczynają szukać. Ale ostatecznie to konsumenci zdecydują, czy ta zmiana naprawdę się wydarzy.

Czy za kilka lat będziemy jeszcze bardziej czytać etykiety?

Czy zaczniemy częściej pytać piekarza, z jakiej mąki powstał produkt?

Czy zamiast kolejnej żywności „fit”, do której dodano kilka izolowanych składników, zaczniemy wybierać po prostu dobrze zrobione jedzenie?

Ja wierzę, że tak.

I właśnie dlatego kolejne produkty Craft Bakery chcę rozwijać w kierunku, który być może dla wielu osób dopiero teraz staje się trendem, a dla mnie od początku był podstawą:

dobry surowiec, prosty skład, czas, fermentacja i rzemiosło.

Bo czasami przyszłość żywności wcale nie polega na wymyślaniu czegoś zupełnie nowego.

Czasami polega na powrocie do rzeczy, które robiliśmy dobrze od setek lat.

Mirek

12/08/2026

Miksowanie mąki orkiszowej to jeden z tych etapów, przy których nie ma miejsca na przypadek.

Ciasto po miksowaniu wygląda zupełnie inaczej niż przy klasycznej Pinsie, a nawet inaczej niż przy Płaskurce. Jest bardzo miękkie, luźne, delikatne i już na tym etapie pokazuje, jak wymagający jest orkisz.

Właśnie dlatego miksowanie jest dla mnie kluczowym procesem. To nie jest tylko połączenie mąki z wodą i resztą składników. To moment, w którym buduje się struktura ciasta, jego elastyczność i zdolność do dalszej fermentacji. Trzeba wiedzieć, kiedy ciasto jest gotowe, kiedy jeszcze potrzebuje pracy, a kiedy dalsze miksowanie zaczyna działać na jego niekorzyść.

Nie raz zdarzyło się, że klient musiał chwilę poczekać, aż podejdę, bo w danym momencie byłem przy mikserze i nie chciałem stracić nawet najmniejszej różnicy w temperaturze ciasta. Przy takim produkcie naprawdę potrafi to mieć znaczenie.

Nie podaję dokładnych parametrów, czasów ani temperatur, bo to już część mojego know-how. Mogę za to pokazać efekt.

Na filmie zobaczycie ciasto orkiszowe zaraz po miksowaniu. Bardzo miękkie, luźne, błyszczące i zupełnie inne w pracy niż klasyczna Pinsa czy Płaskurka.

I właśnie za to lubię ten produkt. Orkisz nie wybacza pośpiechu. Wymaga obserwacji, doświadczenia i wyczucia ciasta.

Maszyna wykonuje pracę, ale to człowiek musi wiedzieć, kiedy powiedzieć: teraz jest dobrze i ustandaryzować to, aby robić produkt najwyższej jakości.

A jak Wasze wypieki z mąki orkiszowej?

Mirek

Pinsa Orkiszowa wraca do sprzedaży!Nie spodziewałem się, że pierwsza partia spotka się z aż takim zainteresowaniem i zni...
11/08/2026

Pinsa Orkiszowa wraca do sprzedaży!

Nie spodziewałem się, że pierwsza partia spotka się z aż takim zainteresowaniem i zniknie tak szybko. Bardzo mnie to cieszy, bo stworzenie Pinsy w 100% z mąki orkiszowej było dla mnie kolejnym wyzwaniem, którego naprawdę chciałem się podjąć.

Mam dobrą wiadomość. Mąki orkiszowej będzie już pod dostatkiem, dlatego wracam z produkcją i od przyszłego tygodnia będę ponownie realizował Wasze zamówienia.

To nadal dokładnie taki produkt, jaki chciałem stworzyć. 100% mąki orkiszowej, długie dojrzewanie ciasta, wysoka hydracja i rzemieślnicza produkcja bez chodzenia na skróty. Orkisz jest wymagający, ciasto bardzo delikatne, ale właśnie dlatego praca z nim daje mi tak dużo satysfakcji.

A skoro przy mąkach jesteśmy, to mogę już zdradzić coś jeszcze.

Jestem po pierwszych rozmowach odnośnie samopszy. Czekam teraz na próbki mąki i zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale to już po urlopie, który zaczyna się od 1 Września. Róbcie zapasy 💪💪💪.

Na tym etapie niczego nie obiecuję. Najpierw chcę dostać mąkę w swoje ręce, zrobić pierwsze ciasto, sprawdzić jej zachowanie przy fermentacji, nawodnieniu, formowaniu i wypieku. Dopiero później będę wiedział, czy samopsza nadaje się do stworzenia kolejnej Pinsy dokładnie takiej jakości, jakiej od siebie wymagam.

Płaskurka, później orkisz, a być może kolejnym krokiem będzie właśnie samopsza.

Lubię tę drogę, bo im więcej pracuję z różnymi zbożami i mąkami, tym więcej się uczę. A jeśli z prób wyjdzie coś naprawdę dobrego, na pewno dowiecie się o tym pierwsi.

Na razie wraca Pinsa Orkiszowa. Od przyszłego tygodnia ponownie dostępna w sprzedaży.

Zapraszam do zakupów!
Link do Pinsy Orkiszowej poniżej 👇

Mirek

„Wypiekane na miejscu” nie zawsze oznacza „wyprodukowane na miejscu”.I myślę, że wielu konsumentów nigdy się nad tym nie...
10/08/2026

„Wypiekane na miejscu” nie zawsze oznacza „wyprodukowane na miejscu”.

I myślę, że wielu konsumentów nigdy się nad tym nie zastanawia.

Wchodzimy do sklepu albo piekarni. Czujemy zapach świeżego pieczywa. Widzimy piec, ciepłe bułki trafiające na półkę i automatycznie myślimy: świeże, czyli zrobione tutaj.

Ale gdzie tak naprawdę zaczęła się produkcja tego pieczywa?

Przez wiele lat pracowałem za granicą dla różnych piekarni. Zaczynałem od pracy przy produkcji, byłem operatorem, później zdobywałem kolejne doświadczenia, aż po zarządzanie piekarnią.

I jestem za te lata naprawdę wdzięczny. Za ludzi, których spotkałem, mentorów, współpracowników i ogrom wiedzy, który od nich dostałem. Widziałem produkcję od środka i właśnie dzięki temu dzisiaj wiem również, czego sam nie chciałem robić.

W wielu miejscach korzystanie z gotowych mieszanek, proszków, polepszaczy czy produktów przygotowanych wcześniej było po prostu codziennością. Nie wzbudzało większych emocji. Szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie przez lata pracowałem, konsument często po prostu przychodził, kupował pieczywo i jadł. Mało kto pytał: z jakiej mąki? Skąd ona pochodzi? Jak długo fermentowało ciasto? Co właściwie znajduje się w środku?

I nie piszę tego, żeby powiedzieć, że wszystko, co przemysłowe, jest złe.

Piszę dlatego, że właśnie tam zaczęła się we mnie rodzić potrzeba zrobienia czegoś własnego.

Chciałem wrócić do produktu, za którym stoi człowiek. Do mąki, którą można poznać. Do receptury, którą sam rozumiem od początku do końca. Do ciasta, któremu trzeba dać czas, zamiast szukać sposobu, jak ten czas maksymalnie skrócić.

Dlatego powstała moja Pinsa.

Nie po to, żeby ścigać się z przemysłem liczbą sztuk czy najniższą ceną. W takim wyścigu mały producent praktycznie zawsze przegra.

Chciałem zrobić dokładnie odwrotnie.

Zacząć pytać: skąd pochodzi mój surowiec? Co mogę zrobić lepiej? Czy mogę wykorzystać Płaskurkę? Orkisz? Czy mogę pracować z wysoką hydracją i długą fermentacją? Czy naprawdę potrzebuję kolejnego dodatku, czy może potrzebuję po prostu czasu, temperatury i dobrego surowca?

Dzisiaj konsument widzi gotowy produkt. Ale nie widzi kilkunastu czy kilkudziesięciu godzin wcześniej.

Nie widzi rolnika, ziarna, młyna, miesienia, temperatury ciasta, fermentacji, pracy człowieka.

Dlatego warto czasem zadać jedno bardzo proste pytanie:

Czy chcemy tylko, żeby pieczywo było wypieczone na miejscu, czy chcemy również wiedzieć, gdzie i w jaki sposób naprawdę zostało wyprodukowane?

Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy.

I jestem bardzo ciekawy, ilu z Was, kupując „świeże pieczywo”, kiedykolwiek zapytało sprzedawcę:

Czy to pieczywo rzeczywiście powstało tutaj od mąki i wody, czy tutaj zostało tylko dopieczone?

Mirek

Uwaga!! Post długi, ale dotyczy każdego z nas. Są takie profile i tacy ludzie, którzy są mi po prostu bardzo bliscy serc...
09/08/2026

Uwaga!! Post długi, ale dotyczy każdego z nas.
Są takie profile i tacy ludzie, którzy są mi po prostu bardzo bliscy sercu. Nie dlatego, że mówią o mnie czy o moich produktach, ale dlatego, że robią coś, co uważam za naprawdę ważne.

Tak mam z Pomysłodawcy i dokładnie tak samo mam ze Stowarzyszeniem Rzemieślnik.

Pomysłodawcy pokazali mi kiedyś, jak ogromną siłę może mieć internet, kiedy po drugiej stronie stoi człowiek, który naprawdę chce pokazać czyjąś pracę, historię i produkt. W moim przypadku miało to ogromne znaczenie i do dziś jestem za to wdzięczny.

Rzemieślnik działa trochę inaczej, ale dotyka czegoś równie ważnego. Edukacji. Świadomości. Pokazywania ludziom tego, czego często nie widzimy, stojąc przed sklepową półką.

Bo gotowy produkt wygląda bardzo prosto. Chleb jest chlebem. Bułka jest bułką. Pinsa jest Pinsą.

Dopiero kiedy zaczniemy pytać, skąd pochodzi mąka, kto wyprodukował zboże, ile czasu trwała fermentacja, jak wyglądała produkcja, jakie były użyte surowce i dlaczego jeden produkt kosztuje kilka złotych, a drugi znacznie więcej, zaczynamy rozumieć, że pomiędzy nimi może być ogromna różnica.

I właśnie tego rodzaju świadomości bardzo nam dzisiaj potrzeba.

Przemysł piekarniczy zmienił się przez ostatnie lata niesamowicie. Coraz częściej zaczęła liczyć się skala, szybkość i cena. Produkt musi być dostępny wszędzie, zawsze i najlepiej jak najtaniej.

Tylko że niska cena bardzo często nie bierze się znikąd.

Jeżeli trzeba obniżyć koszt produktu, gdzieś trzeba tych oszczędności poszukać. W surowcu, czasie produkcji, procesie, pracy człowieka, technologii albo skali.

I właśnie tutaj małe piekarnie oraz rzemieślnicy mają bardzo trudne zadanie.

Bo jak mała piekarnia, która kupuje dobrą mąkę, daje ciastu czas, zatrudnia ludzi, płaci za energię, czynsz, maszyny i wszystkie kontrole, ma konkurować wyłącznie ceną z produkcją liczonymą w tysiącach czy dziesiątkach tysięcy sztuk?

Nie może.

I moim zdaniem nawet nie powinna.

Powinna konkurować jakością, wiedzą, smakiem, surowcem i uczciwością wobec klienta.

Tylko do tego potrzebny jest świadomy konsument.

Człowiek, który rozumie, że produkt spożywczy nie zaczyna się na półce sklepowej.

Zaczyna się dużo wcześniej.

Na polu. U rolnika. Przy wyborze odmiany zboża. Później w młynie. W rękach człowieka, który potrafi pracować z mąką. W czasie fermentacji. W temperaturze. W doświadczeniu.

Dokładnie tak patrzę na swoją produkcję.

Im dłużej produkuję Pinsę, tym bardziej interesuje mnie to, co było przed nią.

Skąd pochodzi moje zboże. Jak pracuje rolnik. Dlaczego ziarno musi odpocząć. Jak jest mielone. Jak zachowuje się później mąka. Dlaczego jedna potrzebuje więcej wody, a druga mniej. Dlaczego czasem kilka dodatkowych godzin fermentacji zmienia bardzo dużo.

I im więcej wiem, tym bardziej rozumiem, że nie da się dobrej żywności sprowadzić tylko do ceny za kilogram.

Dlatego właśnie działalność Rzemieślnika jest według mnie tak ważna.

Mirosław Kurek i ludzie związani ze Stowarzyszeniem pokazują rolników, młynarzy, piekarzy i rzemieślników. Rozmawiają o jakości żywności, pieczywie, polskich surowcach i o tym, jak bardzo zmienił się rynek.

Próbują przede wszystkim sprawić, żebyśmy jako konsumenci zaczęli zadawać pytania.

Nie chcę nikomu mówić, co ma kupować.

Każdy z nas ma inny budżet, inne potrzeby i inne możliwości.

Ale chciałbym, żebyśmy przynajmniej wiedzieli, co kupujemy.

Bo świadomy wybór jest czymś zupełnie innym niż wybór wynikający wyłącznie z reklamy albo ceny na żółtej etykiecie.

Dlatego Rzemieślnik, podobnie jak Pomysłodawcy, jest mi bardzo bliski.

Jedni pokazują ludzi, ich historie, pomysły i małe firmy.

Drudzy próbują odbudować świadomość tego, czym naprawdę jest rzemiosło i jak wygląda droga dobrej żywności od ziemi aż do naszego stołu.

I właśnie takich inicjatyw chciałbym widzieć w Polsce znacznie więcej.

Bo jeżeli będziemy patrzeć tylko na cenę, kiedyś możemy obudzić się w świecie, w którym małych piekarni, młynów, gospodarstw i producentów po prostu zabraknie.

A razem z nimi zniknie ogromna część wiedzy, tradycji i jakości, której później nie da się odbudować z dnia na dzień.

Dlatego jeżeli jeszcze nie znacie profilu Stowarzyszenie Rzemieślnik, zajrzyjcie tam i zostańcie na dłużej.

Obserwujcie. Czytajcie. Oglądajcie. Zadawajcie pytania.

Nie musicie zgadzać się ze wszystkim.

Najważniejsze, żebyśmy zaczęli świadomie rozmawiać o tym, co jemy i komu powierzamy produkcję naszej żywności.

Ja na pewno będę tę inicjatywę wspierał.

Bo jako producent wiem jedno.

Za dobrym produktem zawsze stoi coś więcej niż receptura.

Stoi człowiek, surowiec, czas, doświadczenie i ogrom pracy.

I warto o tym mówić głośno.

Mirek

Nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania Pinsą Orkiszową. Naprawdę.Pierwsza oficjalna produkcja i… zabrakło jej z...
07/08/2026

Nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania Pinsą Orkiszową. Naprawdę.

Pierwsza oficjalna produkcja i… zabrakło jej zdecydowanie szybciej, niż zakładałem. Chyba sam nie doceniłem tego, jak wiele osób czekało na Pinsę przygotowaną w 100% z mąki orkiszowej.

Teraz muszę uzbroić się w cierpliwość i poczekać na kolejną dostawę mąki od mojego zaufanego rolnika, z którym współpracuję już długi czas .

A trafiłem akurat na moment, kiedy mój zaufany rolnik ma pełne ręce roboty. Trwają żniwa, więc praca od rana do wieczora i nie mam zamiaru go poganiać. Najpierw trzeba zrobić swoje na polu, a moja Pinsa chwilę poczeka :)

Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu uda mu się wysłać do mnie kolejną partię mąki, bo do mojego urlopu coraz bliżej, a chciałbym jeszcze przed nim zrobić dla Was większy zapas Orkiszowej.

I chyba właśnie to najbardziej lubię w całej tej produkcji.

Mąka nie jest dla mnie po prostu kolejnym workiem przywiezionym z przypadkowej hurtowni. Za nią stoi konkretny człowiek, jego pole, zboże, żniwa, młyn i masa pracy. Dopiero później jestem ja, moje ciasto, fermentacja, ręczne formowanie i finalnie Pinsa, która trafia do Was.

Mogę mieć doświadczenie, recepturę i najlepszy sprzęt, ale bez dobrego surowca nie będzie dobrego produktu. Dlatego wolę chwilę poczekać, niż szukać czegoś na szybko tylko dlatego, że Orkiszowej zabrakło.

Na szczęście cały czas dostępna jest Pinsa z Płaskurki, Wieloziarnista, Oregano oraz Klasyczna Biała. Są też oliwy, bo widzę, że coraz więcej z Was zaczyna łączyć jedno z drugim.

I tutaj kolejna niespodzianka. Anfora Romana również rozeszła się w ekspresowym tempie. Tego zainteresowania też się nie spodziewałem. Kolejna dostawa z Włoch jest już w drodze 💪

Bardzo Wam dziękuję. Za zamówienia, wiadomości, opinie i przede wszystkim za to, że chcecie próbować produktów, nad którymi naprawdę spędzam mnóstwo czasu.

Orkiszowa wróci. Mam tylko wrażenie, że tym razem będę musiał zrobić jej trochę więcej 😁

A kto już zdążył spróbować Orkiszowej? Jestem ciekawy, jak wypada u Was w porównaniu z Płaskurką.

Mirek

Są zdjęcia, które dla większości pokazują tylko ciasto. Dla mnie to zdjęcie pokazuje, że fermentacja wykonała swoją prac...
05/08/2026

Są zdjęcia, które dla większości pokazują tylko ciasto. Dla mnie to zdjęcie pokazuje, że fermentacja wykonała swoją pracę.

Powierzchnia jest gładka, napięta i naturalnie błyszcząca. Ciasto wygląda świeżo, jest pełne energii i aż prosi się, żeby wziąć je do ręki. Widać dziesiątki pęcherzy powietrza o różnych rozmiarach. Nie są przypadkowe – każdy z nich powstał podczas spokojnej, kontrolowanej fermentacji i został zatrzymany wewnątrz ciasta.

To właśnie one sprawiają, że później Pinsa jest lekka, delikatna i ma charakterystyczny miękisz.

Patrząc na to zdjęcie, najbardziej cieszy mnie harmonia. Nie ma oznak przemęczonego ciasta ani przypadkowego efektu. Jest równomierna praca, piękny połysk i struktura, która już na tym etapie zapowiada wyjątkowy wypiek.

A najlepsze przyszło dopiero później. Gdy zacząłem formować kęsy, miałem wrażenie, jakby ciasto samo prowadziło moje dłonie. Tak delikatnego, lekkiego i przyjemnego w pracy 100% orkiszu jeszcze nie miałem. I właśnie dla takich chwil warto codziennie wracać do piekarni.

Co Ty widzisz??

Mirek

Coraz częściej zauważam, że pytacie mnie nie tylko o Pinsę, ale również o oliwy oraz octy balsamiczne czy winne. I bardz...
04/08/2026

Coraz częściej zauważam, że pytacie mnie nie tylko o Pinsę, ale również o oliwy oraz octy balsamiczne czy winne. I bardzo mnie to cieszy.

Od początku zależało mi na czymś więcej niż tylko sprzedaży. Zależy mi przede wszystkim na zdrowiu każdego człowieka. Wierzę, że dobre nawyki zaczynają się od prostych wyborów, a jednym z nich jest wysokiej jakości oliwa extra vergine czy virgin. To produkt, który warto mieć w swojej kuchni nie tylko do Pinsy, ale również do sałatek, warzyw, ryb czy po prostu świeżego pieczywa.

Oliwy, które znajdziecie u mnie, pochodzą wyłącznie bezpośrednio od producentów. Nie kupuję ich od przypadkowych pośredników. Poznaję miejsca, ludzi i sposób produkcji, dzięki czemu wiem, co trafia do Waszych domów. To właśnie dlatego mogę z pełnym przekonaniem polecać te produkty.

Bardzo zależy mi również na tym, aby oliwy najwyższej jakości były dostępne dla każdego. Dlatego staram się utrzymywać możliwie rozsądne ceny. Uważam, że produkty premium nie powinny być luksusem, lecz świadomym wyborem dla osób, które chcą dobrze jeść.

Na zdjęciu znajduje się ROI Morgaa – jedna z wyjątkowych oliw z włoskiej Ligurii. Delikatna, elegancka, z przyjemną owocowością i subtelnymi nutami migdałów oraz świeżych ziół. Doskonale podkreśla smak świeżych warzyw i sałatek, ale równie dobrze sprawdzi się z Pinsą czy rybami.

Mam też dobrą wiadomość. W tym roku ponownie będą dostępne różne oliwy marki ROI. Pojawią się między innymi dobrze znane i cenione przeze mnie propozycje, w tym Morgaa oraz inne wyjątkowe oliwy z oferty producenta. Podobnie jak w ubiegłym roku ich ilość będzie ograniczona, ponieważ są to produkty powstające w niewielkich partiach z ogromnym naciskiem na jakość, a nie masową produkcję.

Jestem bardzo ciekawy Waszego zdania.

Czy coraz częściej zwracacie uwagę na jakość oliwy, jej pochodzenie i producenta? A może do tej pory była dla Was tylko dodatkiem do potraw? Chętnie poczytam, jakie oliwy najczęściej goszczą w Waszych domach i czy chcielibyście poznać świat prawdziwych oliw premium. 🇮🇹🍈

Mirek

Adres

Zoologiczna 35
Szczecin
70-791

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 16:00
Piątek 08:00 - 16:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Craft Bakery umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Craft Bakery:

Skróty

Udostępnij

Kategoria