09/08/2026
Uwaga!! Post długi, ale dotyczy każdego z nas.
Są takie profile i tacy ludzie, którzy są mi po prostu bardzo bliscy sercu. Nie dlatego, że mówią o mnie czy o moich produktach, ale dlatego, że robią coś, co uważam za naprawdę ważne.
Tak mam z Pomysłodawcy i dokładnie tak samo mam ze Stowarzyszeniem Rzemieślnik.
Pomysłodawcy pokazali mi kiedyś, jak ogromną siłę może mieć internet, kiedy po drugiej stronie stoi człowiek, który naprawdę chce pokazać czyjąś pracę, historię i produkt. W moim przypadku miało to ogromne znaczenie i do dziś jestem za to wdzięczny.
Rzemieślnik działa trochę inaczej, ale dotyka czegoś równie ważnego. Edukacji. Świadomości. Pokazywania ludziom tego, czego często nie widzimy, stojąc przed sklepową półką.
Bo gotowy produkt wygląda bardzo prosto. Chleb jest chlebem. Bułka jest bułką. Pinsa jest Pinsą.
Dopiero kiedy zaczniemy pytać, skąd pochodzi mąka, kto wyprodukował zboże, ile czasu trwała fermentacja, jak wyglądała produkcja, jakie były użyte surowce i dlaczego jeden produkt kosztuje kilka złotych, a drugi znacznie więcej, zaczynamy rozumieć, że pomiędzy nimi może być ogromna różnica.
I właśnie tego rodzaju świadomości bardzo nam dzisiaj potrzeba.
Przemysł piekarniczy zmienił się przez ostatnie lata niesamowicie. Coraz częściej zaczęła liczyć się skala, szybkość i cena. Produkt musi być dostępny wszędzie, zawsze i najlepiej jak najtaniej.
Tylko że niska cena bardzo często nie bierze się znikąd.
Jeżeli trzeba obniżyć koszt produktu, gdzieś trzeba tych oszczędności poszukać. W surowcu, czasie produkcji, procesie, pracy człowieka, technologii albo skali.
I właśnie tutaj małe piekarnie oraz rzemieślnicy mają bardzo trudne zadanie.
Bo jak mała piekarnia, która kupuje dobrą mąkę, daje ciastu czas, zatrudnia ludzi, płaci za energię, czynsz, maszyny i wszystkie kontrole, ma konkurować wyłącznie ceną z produkcją liczonymą w tysiącach czy dziesiątkach tysięcy sztuk?
Nie może.
I moim zdaniem nawet nie powinna.
Powinna konkurować jakością, wiedzą, smakiem, surowcem i uczciwością wobec klienta.
Tylko do tego potrzebny jest świadomy konsument.
Człowiek, który rozumie, że produkt spożywczy nie zaczyna się na półce sklepowej.
Zaczyna się dużo wcześniej.
Na polu. U rolnika. Przy wyborze odmiany zboża. Później w młynie. W rękach człowieka, który potrafi pracować z mąką. W czasie fermentacji. W temperaturze. W doświadczeniu.
Dokładnie tak patrzę na swoją produkcję.
Im dłużej produkuję Pinsę, tym bardziej interesuje mnie to, co było przed nią.
Skąd pochodzi moje zboże. Jak pracuje rolnik. Dlaczego ziarno musi odpocząć. Jak jest mielone. Jak zachowuje się później mąka. Dlaczego jedna potrzebuje więcej wody, a druga mniej. Dlaczego czasem kilka dodatkowych godzin fermentacji zmienia bardzo dużo.
I im więcej wiem, tym bardziej rozumiem, że nie da się dobrej żywności sprowadzić tylko do ceny za kilogram.
Dlatego właśnie działalność Rzemieślnika jest według mnie tak ważna.
Mirosław Kurek i ludzie związani ze Stowarzyszeniem pokazują rolników, młynarzy, piekarzy i rzemieślników. Rozmawiają o jakości żywności, pieczywie, polskich surowcach i o tym, jak bardzo zmienił się rynek.
Próbują przede wszystkim sprawić, żebyśmy jako konsumenci zaczęli zadawać pytania.
Nie chcę nikomu mówić, co ma kupować.
Każdy z nas ma inny budżet, inne potrzeby i inne możliwości.
Ale chciałbym, żebyśmy przynajmniej wiedzieli, co kupujemy.
Bo świadomy wybór jest czymś zupełnie innym niż wybór wynikający wyłącznie z reklamy albo ceny na żółtej etykiecie.
Dlatego Rzemieślnik, podobnie jak Pomysłodawcy, jest mi bardzo bliski.
Jedni pokazują ludzi, ich historie, pomysły i małe firmy.
Drudzy próbują odbudować świadomość tego, czym naprawdę jest rzemiosło i jak wygląda droga dobrej żywności od ziemi aż do naszego stołu.
I właśnie takich inicjatyw chciałbym widzieć w Polsce znacznie więcej.
Bo jeżeli będziemy patrzeć tylko na cenę, kiedyś możemy obudzić się w świecie, w którym małych piekarni, młynów, gospodarstw i producentów po prostu zabraknie.
A razem z nimi zniknie ogromna część wiedzy, tradycji i jakości, której później nie da się odbudować z dnia na dzień.
Dlatego jeżeli jeszcze nie znacie profilu Stowarzyszenie Rzemieślnik, zajrzyjcie tam i zostańcie na dłużej.
Obserwujcie. Czytajcie. Oglądajcie. Zadawajcie pytania.
Nie musicie zgadzać się ze wszystkim.
Najważniejsze, żebyśmy zaczęli świadomie rozmawiać o tym, co jemy i komu powierzamy produkcję naszej żywności.
Ja na pewno będę tę inicjatywę wspierał.
Bo jako producent wiem jedno.
Za dobrym produktem zawsze stoi coś więcej niż receptura.
Stoi człowiek, surowiec, czas, doświadczenie i ogrom pracy.
I warto o tym mówić głośno.
Mirek