14/12/2025
PIĘĆ GODZIN ŚWIĄT
Przy dużym zainteresowaniu mieszkańców i dźwiękach świątecznej muzyki, w sobotę 13 grudnia w parku przy Placu Grunwaldzkim w Praszce od godz.15:00 do 20:00, odbył się Jarmark Bożonarodzeniowy, zorganizowany przez Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury i Sportu.
- Okazał się bardzo udany - zauważył burmistrz Włodzimierz Stochniałek. - Uważam, że był lepszy od ubiegłorocznego.
Dopisali wystawcy - nie tylko z Praszki i terenu gminy, ale także z Kluczborka, Olesna, Wielunia, Radomska, a nawet z gór. Oferta była przebogata, podobnie jak część artystyczna w wykonaniu dzieci i uczniów ze żłobka miejskiego, przedszkoli i szkół. Nie zawiedli się również smakosze.
Można było obejrzeć widowisko „Mikołajkowy Zawrót Głowy” w wykonaniu grupy z Katowic. Mikołaj rozdawał dzieciom drobne prezenty i wyczarowywał dla nich z balonów rozmaite kształty. Starszaki poszukiwały - w goglach i rękawiczkach - „skarbu”, próbując rozbić, używając różnych sposobów, dużą bryłę lodu. Do dyspozycji była również karuzela z Czech.
Krótko po rozpoczęciu jarmarku Jacek Pac, dyrektor M-GOKiS-u, spacerował po parku z mikrofonem, dając szansę wystawcom do zareklamowania się.
Uczestnicy chętnie odwiedzali namiot I LO przy ul. Kaliskiej w Praszce. Hitem okazała się zimowa herbata z sokiem malinowym, cytrusami, jabłkami, żurawiną i goździkami.
- Młodzież z pomocą nauczycieli wspaniale zaangażowała się w przygotowanie stoiska - mówiła Bożena Skrzeszowska-Zagórska, dyrektorka placówki. - O tym, jak spożytkujemy zarobione pieniądze zdecyduje samorząd uczniowski.
Stałą bywalczynią wydarzenia jest Róża Kraczkowska-Kyzioł z pasieki „Różyczka” w Maciejowie. W sobotę oferowała miody, pyłek pszczeli i pierzgę, świece woskowe oraz domowe soki.
Uwagę przyciągało propozycja ceramiczna Aleksandry Wawrzyniak z Brzezin, która od niedawna prowadzi w praszkowskim domu kultury warsztaty dla dzieci oraz dorosłych. W sobotę wystawiła swoje wyroby toczone na kole garncarskim i ręcznie szkliwione.
Po dłuższej przerwie na jarmarku znów zagościła SP nr 4 w Praszce. Uczniowie sprzedawali ciasta domowego wypieku, desery, babki i babeczki.
- Pandemia przerwała nasz udział, ale w tym roku postanowiliśmy wrócić - powiedziała dyrektorka Emilia Olszowa. - Zbieramy na doposażenie szkolnej świetlicy.
Miłośnicy literatury odwiedzali pawilon Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych przy ul. Sportowej.
-To jest stoisko charytatywne - tłumaczy nauczycielka Dorota Pałyga. - Sprzedajemy książki ofiarowane przez mieszkańców, a pieniądze zostaną przekazane na leczenie Emila, chorego ucznia naszej szkoły.
Po raz pierwszy w jarmarku uczestniczyła Łucja Giec z Praszki, miłośniczka porcelany i fajansu.
Pracowałam w Danii, Niemczech i Holandii - wyjaśniła, - Przez lata tyle nazbierałam, że już nie mam gdzie tego w domu trzymać. Postanowiłam więc robić wyprzedaże.
I tym razem nie zbrakło strażaków z OSP w Praszce.
- Można otrzymać nasz kalendarz na przyszły rok - informował Błażej Kanas, sekretarz zarządu jednostki. - Chętnie pokażemy wyposażenie wozu, porozmawiamy o bezpieczeństwie, udzielaniu pierwszej pomocy, o czujkach czadu.
Firma Shapecore z Kluczborka oferowała artykuły wydrukowane w technologii 3D, a Teresa Kowalczyk z Pątnowa robione ręcznie aniołki, gwiazdy i gwiazdeczki, łapacze snów, bombki. Z kolei Rafał Samiec spod Bukowiny Tatrzańskiej oscypki, soki oraz kiełbasy z sarny i dzika.
Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” w Praszce zaznaczała swoją obecność w każdym z dotychczasowych jarmarków.
- Mamy ciasta, ciasteczka, pierniki, kokosanki, rolady makowe, grzańca, wyroby garmażeryjne - zachęcały Aneta Majowska i Klaudia Jasińska.
- Przywieźliśmy prace naszych podopiecznych, które powstały w czasie zajęć terapeutycznych - tłumaczył Grzegorz Derengowski, dyrektor Środowiskowego Domu Samopomocy w Ganie.
- Każdy skrzat przynosi szczęście i radość do domu - zachęcała do kupowania Dorota Palewicz, rękodzielniczka z Praszki.
Na jarmarku odliczyły się wszystkie gminne świetlice wiejskie, Ich ofertę można określić mianem „Kolorowy zawrót głowy”. Każdy mógł kupić coś ciekawego do udekorowania mieszkania.
- Pieniądze przeznaczymy na zakup dywanu do świetlicy - tłumaczyła instruktorka Joanna Widera ze Strojca.
- My na nagrody w konkursach dla dzieci - wyjaśniła Anna Ulrych, instruktorka z Wierzbia.
Na stoisku Brzezin dominowały baranki i renifery z siana.
-Wykonałam je własnoręcznie - mówiła instruktorka Monika Sikora. - Sprzedają się bardzo dobrze.
Koła gospodyń wiejskich z Szyszkowa, Gany (debiut), Wygiełdowa, Wierzbia, Kowali, Brzezin i Rosoch postawiły na swojskie kulinaria. Były m.in. bigos, zupa dyniowa i gołąbkowa, soki, pierogi, barszcz czerwony, a Rosochy kusiły salami z jelenia oraz plendzami.
- To nasza lokalny przysmak przypominająca placki ziemniaczane - tłumaczyła sołtyska Katarzyna Orłowska.