Poznań, dn. 21.11.2014
Drogi Czytelniku,
Robię karmel - jego słodki zapach z dzieciństwa pozwala mi na chwilę wrócić się do przeszłości aby przekazać Tobie czym tak naprawdę jest Łasuch…
Od kiedy tylko pamiętam moje babcie i ciocie piekły pyszne, pachnące, domowe ciasta. Mamy nadzieję, że następne pokolenia będą robiły tak samo. Ciasta pieczone były zawsze z jak najlepszych, najmniej przet
worzonych składników. Latem pojawiały się na nich sezonowe, świeże owoce a zimą konfitury i słodkie przetwory. Kiedy zamykam oczy widzę kuchnię babci Leokadii na wsi gdzie zawsze było mnóstwo zabieganych kobiet, które albo coś ucierały, albo kręciły, układały, lukrowały... I zawsze było tam ciepło z powodu ciągłej pracy piecyka, a potem piekarnika. Pamiętam wyjadanie surowego ciasta z opróżnionych mis, bieganie po jajka do kurnika kiedy ich pilnie zabrakło, po mleko do dziadka, który zajmował się dojeniem krów i ten zapach pieczonego ciasta, od którego od razu ślinka ciekła. Sernik babci
Leokadii, drożdżowiec cioci Heleny, murzynek cioci Zosi - każda kobieta miała jakiś swój specjał. Przerwa, muszę sprawdzić karmel........................................
Moja druga babcia Janina do dzisiaj chętnie udziela mi wskazówek co do pieczenia tak jak zresztą kiedyś kiedy byłam małą dziewczynką... Pamiętam jak uczyła mnie obierać jabłka a następnie układać je na przygotowanym cieście. Smak szarlotki na świeżych jabłkach, ciast składających się z truskawek, porzeczek, rabarbaru i agrestu z ogródka babci na przedmieściach Poznania zachwyca za każdym razem. Pamiętam czerwone palce dłoni po obieraniu truskawek, zrywaniu porzeczek, setki słoików w
małej piwniczce babci pełnych dżemów, konfitur, soków wszystko aby poczuć beztroski smak lata zimą. Przerwa, muszę roztopić masło z miodem............................
Przepis na pierniczki, które teraz robię moja mama dostała od zaprzyjaźnionej starszej Pani. Nie wykorzystujemy tylko przepisów rodzinnych ale również te polecone, sprawdzone, domowe, przekazywane z pokolenia na pokolenie, wieloletnie. Kto wie ile lat ma przepis na sernik, szarlotkę, kruszona...
Nie chcemy korzystać z dorobku cukiernictwa, jeździć na kursy, dowiadywać się co zrobić żeby lukier był idealnie biały, żeby ciasto było równe jak płyta lotniska czy nienaturalnie wysokie - chcemy opierać się na tradycyjnych, domowych przepisach. Na ciastach, na których się wychowaliśmy, które przypominają nam dzieciństwo, beztroskie lato, wyjadanie konfitur ze słoiczków, umazanie buzie, mąkę dosłownie wszędzie. Dlatego widzę siebie jak jeżdżę po Polsce odwiedzając najmniejsze wioseczki w
poszukiwaniu tej starszej Pani, która powie mi: Kochana, a teraz pokażę Ci jak moja prababka piekła....
Na czym nam zależy? Na słowach: Kiedy smakuję Waszego sernika myślami wracam do domu babci. Zamykam oczy i mimo, że wiem, że za moimi powiekami życie pędzi i gna to teraz w tym momencie spokój powraca do mnie jakbym znowu miał 10 lat....
Trzeba wszystko zmieszać i wystudzić do rana...........................
Łasuch jest miejscem gdzie pieczemy prawdziwe, domowe ciasta bez zbędnych sztucznych dodatków, konserwantów, polepszaczy i aromatów. Można się u nas rozgościć na miejscu próbując naszych ciast albo zamówić je na wynos do domu. Przyjdź i poczuj rodzinną atmosferę, zapach pieczonych jabłek i wieloletnią tradycję...
Natalia z Łasucha
P.S. A może chciałbyś coś upiec z nami?