16/03/2026
Coraz częściej łapię się na myśli o powrocie na etat, bo zaczynam się zastanawiać, czy to co robię tutaj ma jeszcze sens.
Usłyszałam dziś zdanie, które nie jest dla mnie jakąś nowością, że osoby, które przychodzą na moje social media, nie są tu po to, żeby coś kupić, tylko żeby mnie poznać, poczuć moją energię.
I ok, w końcu to media społecznościowe, a nie platforma sprzedażowa.
Codziennie staram się dawać Wam to, co najlepsze: dobrą energię, swoją pasję i ogromną miłość do pierniczków.
Tylko doszłam do momentu, w którym zaczęłam się zastanawiać, czy dla Was też ma to znaczenie.
Bo żeby była rozmowa, potrzebne są dwie strony.
Inaczej robi się z tego monolog.
A ja mam wrażenie, że ostatnio właśnie taki monolog tutaj prowadzę.
Nie jest mi łatwo o tym pisać.
Bo naprawdę kocham robić pierniczki.
Zawsze największą zapłatą dla mnie były Wasze wiadomości, że pierniczki się podobały, że sprawiły komuś radość, że wracacie ponownie albo polecacie mnie dalej.
A ostatnio takich sygnałów jest coraz mniej.
Paradoks polega na tym, że coraz więcej czasu poświęcam na nagrywanie rolek, tworzenie treści, budowanie oferty… a coraz mniej na to, co kocham najbardziej — na samo lukrowanie.
Nie wiem co będzie dalej z Ciasteczkową Czarodziejką. Za dużo serca włożyłam przez te 11 lat, żeby teraz z tego zrezygnować. Za bardzo lubię lukrowanie… ale też nie mam już tej energii do działania co kiedyś.
Samo opowiadanie o pierniczkach, historiach zamówień nie jest dla Was na tyle ciekawe, że chcecie o tym rozmawiać, że Was to jakoś interesuje, porusza. A chyba o to chodzi w mediach społecznościowych, o rozmowę.
Czy to, co tu tworzę, ma dla Was znaczenie?
Pierniki•lukier•upominki z duszą•piernikowe porady