18/10/2026
Kiedy cukiernik biega z metrówką po pracowni i sali weselnej, wiedz, że szykuje się coś dużego!
W tym przypadku — italian wedding cake. osiemdzisiąt centymetrów słodkiej przyjemności.
Warstwy wilgotnego biszkoptu przełożyłam mango/marakuja, a brzegi ozdobiłam delikatnymi rozetkami z kremu. Żeby jeszcze bardziej podkręcić owocowy smak, na górze wylądowały aż trzy kilogramy świeżutkich malin!
I tak powstał ten osiemdziesięciocentymetrowy „maluszek”, który na szczęście zmieścił się w naszej chłodni.
Potem szybka teleportacja na salę weselną i wielki finał: włoska muzyka, posypywanie cukrem pudrem i pierwsze cięcie pary młodej.
Prosta forma, a tyle emocji przy podaniu! I właśnie za to lubię te torty.
A Wy? Wybralibyście taki malinowy tort czy jednak klasyczne piętra?