07/08/2026
Zwykły dzień w pracy. Wszyscy pracują jak gdyby nigdy nic. W naszych głowach były sprawy dnia codziennego, myśli skupione na tym co zrobić następne, w której przerwie zrobić sobie kawę i o której wyrobimy się ze wszystkimi obowiązkami.
Tymczasem w głowie szefa rodziły się pomysły - zresztą jak zwykle. Znacie to uczucie, że patrzycie na szefa, jakby postradał zmysły? Nam towarzyszyło chwilę później. 😅
Wpadł na świetny pomysł - będziemy robić panini z kotletem.
Podrzewane na miejscu.
Duża buła własnego wypieku.
Czerwona, chrupiąca kapusta.
Sos.
I ON - KOTLET SCHABOWY.
Tłuczony, doprawiony i panierowany według pomysłu Szefa.
No… jakby mu to powiedzieć, że ten pomysł jest..dziwny? Że przecież w modzie są teraz kanapki na keto pieczywie z mięsem z buraka? Że ulubionymi dodatkami są szpinak i jarmuż? I że sosy już są passe? Kto będzie chciał jeść kanapki z kotletem? 🥲
No ale okej, szef mówi, to robimy. 😝
Potrzebowaliśmy dnia. DNIA.
Po pierwsze na to, żeby się zdziwić.
Po drugie na to, żeby nazajutrz tych kanapek zrobić jeszcze raz tyle.
I tak z każdym kolejnem dniem - panini z kotletem schodzi mnóstwo! A Wy wracacie po nie, mówiąc, że ta kanapka jest pyszna i w końcu można się czymś najeść. 😁
Jaki z tego wniosek?
Czy my potrzebujemy.. normalności?
Zwykłego, smacznego i nieprzekombinowanego jedzenia.
Takie jest nasze Panini z kotletem.
A kto jeszcze nie spróbował - nie wie co traci. 😁