21/04/2026
Kochani,
Potrzebujemy więcej Was - i chociaż raduje mnie garstka wszystkich którzy wracają do nas systematycznie, to niejednokrotnie bywa tak, że dużo chleba zostaje.
Długo zastanawialiśmy się dlaczego tak się dzieje, że sprzedaż jest niewielka. Pytałem Was o to dlaczego tak jest, ale informacja zwrotna była zawsze pozytywna - że chleby smaczne, ze długo są dobre do zjedzenia, tylko że chociaż choć cieszą mnie pozytywne opinie, to w cyferkach biznes się nie spina, co zaczyna powodować zatory w naszych płatnościach.
Tak więc myślę że obecny stan rzeczy nie wynika ze złej jakości pieczywa, tylko raczej z naszej obecnej lokalizacji, która nie ukrywam jest dla nas dość dziwna - może nie tyle lokalizacja ile brak możliwości przewidzenia ilości produkcji pieczywa, ponieważ dzień do dnia nie jest równy.
Nie da się zaplanować w miarę dokładnie jaką ilość chleba powinienem upiec każdego dnia.
Przeanalizujmy zatem poszczególne dni tygodnia.
Poniedziałki - nawet Józek od wędlin nie pracuje, ponieważ najwyraźniej stwierdził ze mu się nie opłaca. I w sumie nie dziwi mnie ta decyzja, widząc kilkunastu "niedobitków" spacerujących po placu targowym.
We wtorki starałem się mieć po 15 chleba z każdego z czterech rodzajów - efekt końcowy powtarzalny jest taki, że około 45 procent pieczywa zostaje na kolejny dzień, więc przecena, czyli strata. Oczywiście placowych wędrowców jest niewielu, nie licząc tych z Was, którzy zawsze jesteście po chleb.
Środy i czwartki też trudne do przewidzenia, ale z reguły sprzedajemy około 70 procent całej produkcji, co nie pokrywa kosztów produkcji, ponieważ poprzednie dni jedziemy na stracie.
Piątki i soboty to dobre dni - z reguły sprzedajemy wszystko co mamy na półkach, a utarg sięga okolicy 1500 złotych. Bo 1500 złotych dziennej sprzedaży samego pieczywa, to dla nas niezbędne minimum, dzięki któremu jesteśmy w stanie na bieżąco opłacać nasze faktury dla dostawców, i skromnie zyć.
Kochani,
Nie pisze tego po to, by się żalić, ponieważ umiem ciężko pracować, by dawać Wam jak najwyższej jakości pieczywo - piszę to ponieważ się martwię, że za chwilę nie tylko nie będzie mnie stać na zakup mąki i innych półproduktów ( a już faktury płacę z dużym opóźnieniem), boję najgorszego, że za chwilę wypowiedzą nam umowę majmu lokalu, i nasza bytność w tym miejscu niestety dobiegnie końca.
bardzo boje się tego co sie wydarzy po publikacji tego posta, ale niech się dzieje wola nieba.
Macie jakiś pomysł? Myślę ze może od poniedziałku do środy będę przyjmował zamówienia by w piątek i w sobotę mieć dla Was dużo chleba, który tak jak przed świętami, zejdzie w stu procentach, dzięki czemu zaoszczedzimy na kosztach energii, ktore dla nas stanowią bardzo duży koszt.
Napiszcie kochani co o tym pomyśle myślicie.
Dzisiaj z powodu paskudnej pogody balem się cokolwiek upiec - właśnie ze względu na kolejne koszty, a wraz z nimi na kolejne pieczywo które zostanie na kolejny dzień.