15/05/2026
Ziomeczek przyleciał do Chin na kilka dni z całą polską brygadą robić biznesy. Na koniec pokazano im ruch każdej osoby z wycieczki od momentu pojawienia się na lotnisku.
I wszystkim szczena zleciała do podłogi.
Kamery wykrywają tam wykroczenia jak przechodzenie na czerwonym świetle, wyświetlając dane sprawcy na ekranach ulicznych w ciągu 20 minut.
Nie, nie rzucisz papierka na glebę, bo możesz zostać zglebowany.
Albo nie, któż to wie?
Szacunki mówią, o 700 milionów kamer CCTV na ulicach i w miejscach publicznych połączonych z systemami AI od firm jak Huawei czy CloudWalk, które analizują obrazy za pomocą big data.
Systemy rozpoznają twarze z dokładnością do 99 proc.
Maska nie pomaga (w ukryciu).
Słabe oświetlenie nie utrudnia.
Bo oprócz twarzy, AI identyfikuje ludzi po sposobie chodzenia i sylwetce, nawet z odległości 50 metrów.
Porównując wszystko z bazami danych policji zawierającymi dane miliarda obywateli.
Dawno, dawno temu, w technologicznej epoce króla Ćwieczka, czyli w 2017 roku reporter Edward Lawrence relacjonował protesty w Pekinie. Wtedy namierzono go i zidentyfikowano go w siedem minut. Teraz ta technologia się rozbujała.
Kamer jest najwięcej w dużych miastach. Do tego są drony - które monitorują wszystko z powietrza.
Policja używa „policyjnej chmury” do analizy w czasie rzeczywistym, np. wyłapując podejrzanych w tłumie 60 tys. osób.
Jak kupujesz kartę SIM skanują ci twarz (swoją drogą władza na dostęp do wszystkiego co robisz na swoim telefonie, nic nie jest szyfrowane).
Nie mają Google, YouTube, Facebooka, WhatsAppa, Insta ani podobnych pierdów.
Zbudowali przy pomocy Cisco - wielką zaporę udzielającą ich internet od naszego.
Nie mają też TikToka, który jest prymitywną wersją serwisu Douyin.
Każdy Chińczyk ma za to w telefonie WeChata, czyli jedną wielką superaplikację. Płacisz nim, zamawiasz taksę, umawiasz się do lekarza, dzwonisz, opłacasz rachunki, płacisz za bilet na pociąg. Używanie gotówki jest w złym guście. Władza musi się wtedy napracować, aby wiedzieć co robiłeś.
Władza ma wiedzę o każdym twoim zakupie. Również o tym, kiedy pani kupowała sobie wibrator, oraz bodystocking.
Europa: „RODO”.
Chiny: „wiemy, że kupiłeś kebsa o 2:13 i uwaliłeś sobie sosem buty i koszulkę, oto propozycje nowych skoków"
Chińczycy od paru lat pracują nad Systemem Zaufania Społecznego - śledząc długi, ruchy, zakupy, media społecznościowe i przyznając punkty za „dobre” zachowanie.
Na razie w kraju nie mają jednego wielkiego systemu (miał być bodaj w 2020, ale nie pykło)– są lokalne plus prywatne jak Sesame Credit od Alibaby, dobrowolne lub obowiązkowe na poziomie prowincji.
Robią testy.
I tak na przykład punkty można dostać za segregację śmieci, wolontariat, płacenie rachunków w terminie czy oddawanie krwi.
Traci się je za mandaty, oszustwa, długi, wyprowadzanie psa bez smyczy etc.
Jak masz ich dużo to dostajesz, np. zniżki na energię elektryczną, darmowe wypożyczenie roweru, lepszą pozycję w serwisach randkowych, tańsze kredyty, oraz pierwszeństwo w przyjęciu do szpitala.
Niski wynik blokuje dostęp do szybkich pociągów, samolotów, hoteli, a nawet pracy w niektórych sektorach.
W 2019 roku 2,56 mln obywateli Chin nie mogło zakupić biletów lotniczych, a 90 tysięcy – biletów szybkiej kolei, z uwagi na zbyt małą liczbę punktów w systemie.
I oczywiście jak jesteś niegrzeczny/niegrzeczna nie dostaniesz wtedy paszportu.
Fajny świat, co?