Piekarnia, Ryszard Majchrowski

Piekarnia, Ryszard Majchrowski Pieczemy według tradycyjnych receptur, w doskonałym, przedwojennym piecu.
(1)

Pieczemy według tradycyjnych receptur, w doskonałym, przedwojennym piecu; w jedynym niewielu budynków na Starym Przedmieściu ocalałych z pożogi wojennej. Nasza historia: http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/174089,swiatowy-dzien-chleba-bo-chleb-byl-jest-i-bedzie,2,id,t,sa.html

Nasza galeria: http://kfp.pl/page_no,1,page,propozycja,id,11861,tytul,CHLEB%20PRZEDWOJENNY%20Z%20DOLNEJ%20BRAMY,index.php

Ciąg dalszy sporu o zielone okolice naszej piekarni... Zapraszamy do lektury:
20/08/2026

Ciąg dalszy sporu o zielone okolice naszej piekarni... Zapraszamy do lektury:

📣📣📣
„Symbolem sporu o przestrzeń Dolnego Miasta jest boisko pod wierzbami. W lutym rada dzielnicy przyjęła uchwałę, żeby poprzeć apel mieszkańców do rady miasta, aby miasto odzyskało działkę, na której jest boisko i żeby znowu stało się ono strefą publiczną dla mieszkańców"

Dzisiaj w Wyborcza.pl Trójmiasto artykuł autorstwa Joanny Wiśniowskiej o terenie bezpośrednio graniczącym z naszą Dziką Fosą Miejską - Boisko Pod Wierzbami Last Call. Jeszcze zanim podpisano umowę PPP w 2019 roku na Dolnym Mieście mieszkańcy protestowali przeciwko zabudowie tej działki. Jak budowa dwóch tysięcy apartamentowców wpłynie na komfort życia dzielnicy Gdańsk_Dolne Miasto która liczy 5 tysięcy mieszkańców? Czy stuletnie kamienice wybudowane na drewnianych palach wytrzymają odwadnianie gruntów? Czemu inwestycja nie posiada decyzji środowiskowej? Czeme instytucje miejskie (Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków, RDOŚ) nie broną głosu mieszkańców?

Polecamy uwadze - link do artykułu w komentarzu 👇👇👇

Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza

Aleksandra Dulkiewicz
Piotr Borawski - Wiceprezydent Gdańska
Piotr Kryszewski
Rada Miasta Gdańska
Rada Dzielnicy Śródmieście

Z przyjemnością zawiadamiamy, że drugą z naszych rywalizacji o "Spacerownik" wygrał pan Kuba Terakowski, proponując tras...
19/08/2026

Z przyjemnością zawiadamiamy, że drugą z naszych rywalizacji o "Spacerownik" wygrał pan Kuba Terakowski, proponując trasę, która prowadzi przez Piekarnię Kidzińscy na najwyższy sztuczny punkt Olszynki i kończy się w najwyższym naturalnym punkcie tej dzielnicy. Zapraszamy do lektury.

-----------

WZNIESIENIAMI OLSZYNKI...

1. Park rekreacyjny, początek ul. Zawodzie - najdalej na północ wysunięty punkt Olszynki.

2. Piekarnia Kidzińscy, ul. Dworkowa 15 - zakup prowiantu na drogę. :)

3. Stary, drewniany dom przy ul. Zawodzie 23.

4. Park rekreacyjny przy ul. Niwki (pierwszy odpoczynek na trasie)

5. Kładka nad torami - najwyższy sztuczny punkt Olszynki z pięknym widokiem na Ratusz Głównego Miasta i Kościół Mariacki

6. Sklep spożywczy, ul. Modra 32 - ostatnia na trasie możliwość uzupełnienia zapasów.

7. Stary dom przy ul. Modrej 23 (warto zwrócić uwagę na żelazny fragment bramy).

8. Opływ Motławy - spacer wzdłuż Fosy Miejskiej

9. "Kolorowy Most" (obecnie znów szary). Spojrzenie na Bastion Żubr i Biskupią Górkę.

"Kolorowy Most" to dzieło Justyny Wencel i Marcina Chomickiego, którzy w roku 2014 okleili barierki wielobarwnymi paskami folii. Niestety, w roku 2020, z powodu renowacji mostu, barierki pomalowano na szaro. Nazwa jednak przetrwała... :)

10. Park rekreacyjny przy "Kolorowym Moście" - lektura tablicy informacyjnej i drugi odpoczynek na trasie.

11. Kapliczka zbudowana przez Stanisława Kaczmarowicza, ku pamięci wnuka, Sylwka, który w roku 1985, jako dziecko wpadł tam do rowu i w wyniku wypadku zmarł po roku śpiączki.

12. Najwyższy naturalny punkt Olszynki: wysokość - 0.1 m p.p.m (minus dziesięć centymetrów po poziomem morza). Tak, tak - nawet najwyższe naturalne wzniesienie Olszynki znajduje się w depresji.

Co ciekawe, spośród wszystkich 57 szczytów Korony Trójmiasta (czyli najwyższych punktów wszystkich dzielnic Gdańska, Sopotu oraz Gdyni), tylko z tego, najniższego szczytu widać Ratusz Głównego Miasta i Kościół Mariacki (źródło: Trójmiasto.pl, Korona Trójmiasta, Tomasz Larczyński, wrzesień' 2022).

Suplement: powrót autobusem linii 178

-----------

Panu Kubie gratulujemy wygranej i dziękujemy za wytyczenie tej trasy, a wszystkich zapraszamy na spacer jej śladem.

-----------

Przypominamy, że nagrodą w tej rywalizacji jest znakomity "Spacerownik Gdańsk"(Wydawnictwo Region' 2026, autorzy: Ewa Czerwińska, Joanna Kruszewska, Krzysztof Nowotarski). Polecamy!

Z przyjemnością zawiadamiamy, że pierwszą z naszych rywalizacji o "Spacerownik" wygrała pani Ola, proponując tę znakomit...
18/08/2026

Z przyjemnością zawiadamiamy, że pierwszą z naszych rywalizacji o "Spacerownik" wygrała pani Ola, proponując tę znakomitą trasę po Oruni:

1. Kuźnia oruńska (historia Oruni, wspomnienie herbu, opowieść o kuźni).

2. Kościół (projektu Carla Fridrischa Schinkiela) i jego historia.

3. Oruńskie tramwaje - wieś, która miała swój tramwaj (rozetki na kościele, ślady po trakcji).

4. Stuletni słup ogłoszeniowy.

5. Kamienica pod Złotym Lwem.

6. Ratusz Oruński - Urząd Stanu Cywilnego, Luftschultz Reviergruppe 6, komisariat milicji i policji (czyli... najciemniej pod latarnią).

7. Cafe Kirchbergrer - czyli zaradni Orunianie.

8. Najelegantszy sklep mięsny w mieście - co kryje kamienica Borzechowskiego?

9. Od dworku myśliwskiego, przez ogród botaniczny po amfiteatr Orana, czyli Park im. Emilii Hoene w pełnej krasie.

Pani Oli gratulujemy wygranej i dziękujemy za wytyczenie tej trasy, a wszystkich zapraszamy na spacer jej śladem. :)

17/08/2026

Dzisiaj znów zaglądamy na Instagram naszego Tomka, a tam... No, zobaczcie sami... :)

Bohaterką trzydziestej pierwszej z cyklu niedzielnych rozmów z naszymi Klientami jest pani Krystyna Wróblewska Zapraszam...
16/08/2026

Bohaterką trzydziestej pierwszej z cyklu niedzielnych rozmów z naszymi Klientami jest pani Krystyna Wróblewska Zapraszamy do lektury.

-----------

- Które pieczywo od Majchrowskiego smakuje Pani najbardziej?

Chleb razowy i razowy z sezamem, chociaż inne wypieki też mi smakują. Ja w ogóle bardzo lubię tradycyjne wypieki, robione na zakwasie, bez polepszaczy.

- A skąd Pani wie o tej piekarni?

Zaczęło się od tego, że pracowałam w Urzędzie Marszałkowskim, nieopodal Dolnej Bramy. Kiedyś zajrzałam do piekarni i to wystarczyło, abym została stałą klientką. Teraz jestem już na emeryturze i na Stare Przedmieście mam dość daleko, lecz z radością zauważyłam, że pan Majchrowski dostarcza pieczywo do sklepu Rzeźnik z PRL-u, do którego mam blisko.

- Czyli teraz nie bywa już Pani w piekarni?

Nie, ponieważ musiałabym wstać bardzo wcześnie, aby nie zastać pustych półek, bo pieczywo kończy się tam bardzo szybko. Mój osiedlowy sklep wybawił mnie z tej opresji... (śmiech)

- Z czym najbardziej smakuje Pani ten chleb?

Do piętek wystarcza mi dobre masło, a - wstyd przyznać - od razu zjadam obydwie. Natomiast do kanapek lubię twarożek, albo wędlinę z pomidorem. Dla mnie chleb mógłby składać się z samych piętek... (śmiech). Pamiętam, jak w dzieciństwie chodziłam po chleb do małej, prywatnej piekarni, w której nie dość, że pięknie pachniało pieczywem, to jeszcze można było kupić ciepłe pieczywo. Zjadałam piętki zanim wystygły, chociaż wszyscy mówili, że to niezdrowe.

- Która to była piekarnia? Urodziła się Pani w Gdańsku?

Nie, pochodzę z Wałbrzycha. A piekarnia - o ile pamiętam - należała do rodziny Rajewskich i nadal istnieje.

- Jak zatem trafiła Pani do Gdańska?

Przyjechałam tu w roku 1978, na studia.

- A co Pani studiowała?

Filologię angielską.

- To zapewne wielokrotnie była Pani w Wielkiej Brytanii. Smakował Pani tam chleb? Bo ja z niesmakiem wspominam chleb tostowy z Londynu.

No, cóż... W Wielkiej Brytanii bywałam w czasach studenckich, gdy budżet na wyjazdy miałam - delikatnie mówiąc - dość skromny. Zaopatrywałam się więc w najtańszych sklepach, wybierając niższe półki, gdzie trudno było o przysmaki... Nie wiem zatem, czy nie było tam wtedy dobrego pieczywa, czy go po prostu - z przyczyn ekonomicznych - nie kupowałam. Z tamtych czasów nie pamiętam stamtąd dobrego chleba.

- A skąd Pani pamięta?

Bardzo smakowały mi pszenne chleby włoskie, chociaż są zupełnie inne w stylu, niż nasze ciężkie, tradycyjne pieczywo. Bardzo lubię francuskie bagietki - delikatne i puszyste. W Brukseli jadłam doskonałe chleby na zakwasie, ale trzeba wiedzieć, gdzie ich szukać. To nie tak, że dobre pieczywo można kupić tylko w małych, rzemieślniczych piekarniach w Polsce. Za granicą też jest, lecz - podobnie jak u nas - nie w supermarketach. Każdy kraj ma trochę inną tradycję. Uwielbiam litewskie chleby, ciemne, ciężkie - klasyczne w tamtych rejonach, także w Estonii oraz na Łotwie. Ja w ogóle lubię kuchnię - polską, ale także zagraniczną. Lubię poznawać inne kraje od kulinarnej strony. Uważam, że to bardzo ważna część kultury.

- Czy któraś kuchnia szczególnie przypadła Pani do gustu?

Lubię różne potrawy z różnych krajów. Mam bardzo dużą słabość do frutti di mare, jadałam i przepyszne mule, i doskonale przyrządzone homary, długo przekonywałam się do ostryg, lecz w końcu je polubiłam. Uwielbiam - zbiorczo nazwę - kuchnię azjatycką, chociaż to określenie jest zbyt ogólne i szerokie, bo tam każdy kraj, a nawet region ma inną kulinarną specyfikę.

- A jadła Pani - chociaż to nie są stricte frutti di mare - nasze rodzime raki?

Tak, oczywiście. I bardzo mi smakowały. Trafiłam na nie na Żuławach, a w Małym Holendrze jadłam świetną zupę rakową. Raz zrobiłam też raki samodzielnie, lecz to spore wyzwanie; to już krewetki są prostsze w przygotowaniu, bo mają miększy pancerzyk.

- Czy mieszka Pani na Chełmie od samego przybycia do Gdańska?

Nie, najpierw mieszkałam przy Jaśkowej Dolinie, a od pewnego czasu - przy Wawelskiej.

- I jak się tam Pani mieszka?

Bardzo dobrze, chociaż z trudnością pożegnałam Jaśkową Dolinę, bo to piękne okolice. Tu, w rejonie Wawelskiej, wciąż jest sporo zieleni, na której bardzo mi zależy. Osiedla są ładne, zadbane i chyba jedyne czego mi brakuje, to windy na czwartym piętrze... (śmiech).

- I nic, ale to nic - poza brakiem windy - nie przeszkadza tam Pani?

No cóż, przestałabym kosić trawniki i posadziłabym więcej zieleni. Gdy sprowadziłam się tu, to wzdłuż ulicy stał piękny szpaler lip, z którego niestety zostało kilka.

- Wycięto je?

Nie, uschły. Były sugestie, że komuś przeszkadzały i je podtruwano, ale z natury nie jestem podejrzliwa. Z pewnością zostały zaatakowane przez jakieś szkodniki, więc być może przyczyna była naturalna; szkoda tylko, że ich nie dopilnowano odpowiednio.

- A jak Pani ocenia zmiany, które nastąpiły w Gdańsku na przestrzeni tych lat, gdy tutaj Pani mieszka?

Zawsze miałam słabość do Gdańska i przyjeżdżałam tu często jeszcze w czasach gdy mieszkałam w Wałbrzychu, nie wiem więc czy jestem obiektywna. Moim zdaniem większość zmian jest bardzo korzystna, Gdańsk wypiękniał przez te pół wieku. Jest coraz czystszy, infrastrukturę ma coraz lepszą, ale chciałabym tu mieć jeszcze więcej zieleni; martwię się zabetonowywaniem każdego wolnego skrawka. Negatywne jest też oddanie większości nowych budynków pod wynajem krótkoterminowy, to nie jest dobre dla miasta i jego mieszkańców.

- Czy ma Pani w Gdańsku swoje ulubione trasy spacerowe?

Tak, bardzo lubię Główne Miasto, szczególnie poza sezonem. Lubię Park Oliwski i Oruński, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Lubię Orunię Dolną i Opływ Motławy, czyli także okolice piekarni.

- Wspomniała Pani o pracy w Urzędzie Marszałkowskim; czym się Pani tam zajmowała?

Odpowiadałam za współpracę województwa pomorskiego z zagranicznymi partnerami, w tym szczególnie za współpracę bałtycką i obecność naszego województwa w sieci organizacji bałtyckich.

- Współpracowała Pani z Rosją, z obwodem królewieckim?

Tak, i bardzo w nią wierzyłam. Uważam, że podstawą dobrych relacji jest możliwość zachowania dialogu, bo jeżeli przerywa się kontakty, to ludzie przestają siebie rozumieć. I to jest najprostsza droga do konfliktów, do ulegania negatywnej propagandzie, do agresji. Tamta Rosja była zupełnie inna, niż obecna, a przynajmniej starała się robić takie wrażenie. Gdy zaczynałam działać na rzecz współpracy międzynarodowej, to Rosja właśnie otwierała się na świat. Wydawało się, mnie również, ale także decydentom we wszystkich krajach, że jest szansa na jej demokratyzację, chociaż nie ma tam takich tradycji. Najlepiej współpracowało mi się z obwodem królewieckim na samym początku, bo wtedy tamtejszy gubernator, Matoczkin, był otwarty na Zachód. Z każdym kolejnym gubernatorem było gorzej, ale do samego końca, do wybuchu wojny, mieliśmy bardzo dobre kontakty z tamtejszymi organizacjami pozarządowymi i realizowaliśmy wspólne projekty.

- Bywała Pani zatem w Królewcu?

O, tak - wielokrotnie. I obserwowałam tam ogromne zmiany, widziałam jak z zaniedbanego i zapuszczonego obszaru powstaje coraz nowocześniejszy.

- Czy myśli Pani, że istnieje jakakolwiek szansa na odbudowanie relacji z Rosją?

Z tą Rosją? Nie. To wymagałoby wielu, wielu lat; zbyt daleko posunęły się tam zmiany mentalne. Oczywiście nie ma tam wiarygodnych badań poparcia i nastrojów społecznych, ale myślę, że tendencje są wyraziste i trudne do odwrócenia. Również dlatego, że jest to odruch obronny, bo - moim zdaniem - trudno przyznać się to tego, że jest się obywatelem kraju, który popełnia zbrodnie. Bardzo źle, że Rosja nigdy nie rozliczyła się z historii, nigdy nie spojrzała w lustro, wciąż uważa, że bez żadnej pomocy wygrała Drugą Wojnę Światową, wyzwalając świat bez użycia przemocy, bez mordów, gwałtów, rabunków i zniszczeń.

- Czym Pani zajmuje się teraz, na emeryturze?

W dużej mierze robię to samo, co dawniej, zawodowo. Bo oprócz tego, że mam trochę więcej czasu na czytanie książek, to nadal funkcjonuję w projektach międzynarodowych programu unijnego Interreg, zajmujących się budową i wsparciem silnych lokalnych społeczności. Naszym celem jest tworzenie tak zwanej "odporności społecznej", której fundamentem są bliskie relacje, mocne więzi i lokalna kultura. Mocno wierzymy bowiem w to, a wojna na Ukrainie potwierdza, że jeżeli mieszkańcy danego terenu dobrze znają swoje otoczenie i siebie nawzajem, jeżeli czują się zakorzenieni, to w obliczu zagrożenia lepiej sobie radzą. To ważne nie tylko przez wzgląd na wojnę, która trwa za naszą granicą, ale też z uwagi na klęski spowodowane przez zmiany klimatu - susze, powodzie, nawałnice, pożary.

- Wspomniała Pani, że ma teraz więcej czasu na lekturę, co zatem czyta Pani obecnie?

Kilka bardzo różnych książek równocześnie... (śmiech) To "Faronauci. Dookoła Bałtyku", Adama Bobińskiego, wydawnictwa Czarne; "Laboratorium Palestyna", Antony Loewensteina, wydawnictwa Szczeliny; właśnie skończyłam "Amerykę. Dom podzielony", Andrzeja Kohuta. Lubię książki o Japonii, ostatnio sporo czytałam o Rumunii i Portugalii, bo oprócz tego, że mam stały zakres zainteresowań, to kieruję się też tematyką wybieraną w danym roku przez inicjatywy, które śledzę.

- Czyli?

Ostatnio był to Sopocki Festiwal Literatury, w ubiegłym roku promujący literaturę rumuńską, a w tym - portugalską.

- A bardziej prozaicznie: wspomniała Pani, że interesuje się kuchnią. Gotuje Pani?

O, tak - bardzo chętnie.

- Ma Pani swoje spécialité de la maison?

Mam kilka ulubionych zup, to żurek, ogórkowa i pomidorowa, ale taka "moja". Był czas, gdy eksperymentowałam z kuchnią azjatycką; lubię różnego rodzaju mięsiwa, uwielbiam ryby, znajomi bardzo chwalą moją paschę.

- Zdradzi Pani przepis na tę "osobistą" pomidorową?

Robię ją z samych pomidorów, najchętniej żółtych, bo są bardzo smaczne i nadają zupie ładny kolor. Do dobrze rozgotowanych pomidorów dodaję odrobinę rosołu i zabielam jogurtem. A podaję ją z lanym ciastem. To przepis z domu wzięty.

- I ani odrobiny przecieru pomidorowego?

Ani odrobiny, chociaż podobno przecier pogłębia smak. To same pomidory.

- Z własnej działki?

Nie, działka to akurat nie mój żywioł.

- A próbowała Pani piec chleb?

Tak, i to na różne sposoby. Kupiłam nawet maszynę do chleba, próbowałam robić chleb na zakwasie, próbowałam na drożdżach. I z ręką na sercu muszę przyznać, że nie był ani w połowie tak smaczny jak ten z Dolnej Bramy. Chleb od pana Majchrowskiego jest więc dla mnie wybawieniem... (śmiech).

---------------

Rozmawiał Kuba Terakowski.

A może ktoś z Was chciałby opowiedzieć tutaj o sobie? Może ktoś chciałby kogoś rekomendować? Z przyjemnością udostępnimy nasze łamy (w tym celu poprosimy o zostawienie numeru telefonu w piekarni, lub kontakt via e.mail: [email protected]).

Zapraszamy do oglądania znakomitej serii filmów "Zboże sercem polskiej ziemi", publikowanych na kanale YouTube Stowarzys...
15/08/2026

Zapraszamy do oglądania znakomitej serii filmów "Zboże sercem polskiej ziemi", publikowanych na kanale YouTube Stowarzyszenia Rzemieślnik.

Zaczynamy! 🌾 Premiera pierwszego odcinka naszej nowej serii „Zboże sercem polskiej ziemi” wjeżdża TU, na Facebooka, już 3 sierpnia o godzinie 19:00! 🗓️✨

Pierwszy odcinek nosi tytuł „Oskarżony: Gluten! Czy naprawdę jest winny trucia ludzi?”

Jesteś z tych, co nie lubią czekać? Mamy świetną wiadomość! Cały materiał czeka na Ciebie już teraz na naszym kanale YT: .
Wpadaj i oglądaj! 🎥🏃‍♂️

Kwartał nowych zabudowań nieopodal naszej piekarni jest już prawie gotowy. Co o nim myślicie? Czy podoba się Wam?Fot. Ma...
14/08/2026

Kwartał nowych zabudowań nieopodal naszej piekarni jest już prawie gotowy. Co o nim myślicie? Czy podoba się Wam?

Fot. Marek Bumblis

Z radością zawiadamiamy, że Wydawnictwo Region przekazało nam dla naszych Klientów dwa egzemplarze znakomitego "Spacerow...
13/08/2026

Z radością zawiadamiamy, że Wydawnictwo Region przekazało nam dla naszych Klientów dwa egzemplarze znakomitego "Spacerownika", w którym opisano dziewięć niezwykle interesujących, niebanalnych tras spacerowych po Gdańsku.

Przewodniki te otrzymają od nas w nagrodę dwie spośród osób, które zaproponują najciekawsze trasy po dwóch sąsiadujących z piekarnią dzielnicach pominiętych w "Spacerowniku" - Olszynce i Oruni.

Propozycje tras można zgłaszać w komentarzach poniżej lub przysyłać via e.mail (na adres [email protected]) do 17.08.2026. Na zaproponowanej trasie powinno być przynajmniej pięć punktów (w tym start i meta).

Po odbiór "Spacerowników" zaprosimy do piekarni. :)

Odpowiadając na powtarzające się pytania uprzejmie informujemy, że w najbliższy piątek (14.08.2026) Wasza piekarnia będz...
12/08/2026

Odpowiadając na powtarzające się pytania uprzejmie informujemy, że w najbliższy piątek (14.08.2026) Wasza piekarnia będzie czynna tak, jak w każdy piątek, czyli od godz. 6:00 do wysprzedaży pieczywa. Zapraszamy serdecznie. :)

Zapraszamy do lektury rozmów z naszymi Klientami oraz do konwersacji. Gdyby ktoś z Was chciał opowiedzieć o sobie, lub k...
11/08/2026

Zapraszamy do lektury rozmów z naszymi Klientami oraz do konwersacji. Gdyby ktoś z Was chciał opowiedzieć o sobie, lub kogoś rekomendować, to prosimy o zostawienie numeru pani Wandzie, albo telefon: 603305401.

Dotychczas opublikowaliśmy 30 rozmów, wszystkie dostępne są na naszej stronie oraz na Facebooku.

Adres

Dolna Brama 12
Gdansk
80-821

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 06:00 - 13:30
Wtorek 06:00 - 13:30
Środa 06:00 - 13:30
Czwartek 06:00 - 13:30
Piątek 06:00 - 12:00

Telefon

+48583059124

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Piekarnia, Ryszard Majchrowski umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Piekarnia, Ryszard Majchrowski:

Skróty

Udostępnij

Kategoria