14/06/2026
Bohaterką dwudziestej drugiej z cyklu niedzielnych rozmów z naszymi Klientami jest Alicja Mianowska. Zapraszamy do lektury.
-----------
- Które pieczywo od Majchrowskiego lubisz najbardziej?
Chleb oliwski oraz zwyczajne bułki, a w czasach FETY uwielbiałam kupować tam paluchy z makiem, to był hit. Czasem kupuję też chałkę, ale trudno ją zdobyć, bo szybko znika. Zresztą nie tylko chałka, bo już niekiedy o dziesiątej nie ma tam śladu po pieczywie. Zdarzało mi się już pocałować klamkę...
- Od jak dawna jesteś Klientką tej piekarni?
Od dobrych kilku lat.
- A jak tam trafiłaś?
Trochę przez przypadek. Przechodziłam obok, zobaczyłam szyld, wstąpiłam, kupiłam kilka bułek, posmakowały mi tak, że zaczęłam przychodzić regularnie. Wcześniej nie słyszałam o tej piekarni, nie wiedziałam, że jest taka znana.
- Przechodziłaś obok też przez przypadek?
Nie. Zajmowałam się wówczas renowacją zabytków i miałam kilka zleceń w pobliżu. Bywałam więc tam wówczas regularnie.
- Czyli nie mieszkasz w pobliżu?
Nie, ale przez pewnie czas mieszkałam niedaleko - na Zaroślaku.
- Zajmowałaś się renowacją, pomimo, że skończyłaś AWFiS?
Skończyłam też Technikum Architektoniczno - Projektowe oraz Studium Zdrowia i Terapii.
- Gdzie zatem pracujesz teraz?
W akademiku GUMed, na recepcji. Zajmuję się też fotografią. Ostatnio moje zdjęcie zakwalifikowało się na konkurs Foto FETA 2026.
- I nie mieszkasz już na Zaroślaku?
Nie, wróciłam w rodzinne strony - kupiłam mieszkanie w Nowym Porcie. Skończyłam w Instytucie Kultury Miejskiej kurs Lokalnych Przewodniczek i Przewodników po Nowym Porcie.
- Oprowadzasz wycieczki?
Teraz już nie, bo nie mam kiedy, ale przez pewien czas byłam bardzo aktywna. Mam nadzieję, że jeszcze do tego wrócę.
- Byłaś redaktorką gazety Nowy Port Żyje...
Tak, to był wyjątkowy, lokalny projekt społeczno - artystyczny, w ramach którego mieszkańcy Nowego Portu wspólnie tworzyli i wydawali własną, bezpłatną gazetę. Inicjatywa powstała we współpracy z CSW "Łaźnia", lokalną grupą obywatelską "Społecznie Niebezpieczni" oraz duńską artystką Grete Aagaard. Na zakończenie powstała książka wieńcząca projekt.
- Jesteś wiceprzewodnicząca Towarzystwa Morskiego Domu Kultury...
Niestety, chyba przegraliśmy walkę o zachowanie MDK, który przez dekady stanowił tętniące życiem serce kulturalne dzielnicy. Była tam sala widowiskowo - teatralna, kino, kawiarnia, biblioteka z czytelnią, sala gimnastyczna, działały liczne pracownie i kółka zainteresowań; swoje próby organizowały legendarne zespoły muzyczne. Potem działała tam siłownia, bank i Wyższa Szkoła Bezpieczeństwa. Dwadzieścia lat temu budynek został sprzedany i całkowicie opustoszał, sukcesywnie popadając w ruinę. Wielka szkoda, tym bardziej, że jest oficjalnie objęty konserwatorską ochroną. Kilka dni temu zmarł wieloletni obrońca MDK - ksiądz Stanisław Płatek, pogrzeb w najbliższy piątek. Obawiam się podpalenia budynku, były już takie przypadki w Gdańsku...
- Jesteś też współzałożycielką grupy "Kufer Pełen Trójmiejskich Skarbów"
Zależało nam, inicjatorom stworzenia tej grupy, na pokazywaniu mniej znanych miejsc w Trójmieście, na odkrywaniu go i prezentowaniu w wymiarze szerszym, niż tylko turystyczny i historyczny. Teraz jednak nie działamy już tak aktywnie, jak na początku. Co oczywiście nie oznacza, że odkryliśmy już wszystko, lecz że czas nie jest naszym sprzymierzeńcem...
- Publikowałaś również na stronie Gdańsk Strefa Prestiżu...
Tak, ale niewiele - kilka, może kilkanaście artykułów - w tym cykl "Z dziejów życia rozrywkowego Nowego Portu" oraz wywiad z panem Mirosławem Karczewskim - ostatnim mieszkańcem Wisłoujścia. Zapraszam do lektury.
- Przysłużyłaś się także Dolnemu Miastu, masz swój udział w powstaniu Kolorowego Mostu...
Autorzy tego projektu, Justyna i Marcin szukali poprzez Łaźnię osób skłonnych pomóc im w oklejaniu mostu kolorowymi paskami. Zgłosiłam się i przez tydzień uczestniczyłam w tej pracy. Bardzo żałuję, że po remoncie nie przywrócono barierkom dawnego blasku.
- Na Twoim Facebooku więcej jest jednak zdjęć kota, niż Twoich osiągnięć...
Gucio trafił do mnie, gdy jego właścicielka zmarła. Miał wtedy osiem lat. Teraz ma czternaście, lecz wciąż jest w dość dobrej formie. Chodzę z nim na spacery, noszę go w plecaku, ale w spokojniejszym miejscach wypuszczam. Jest tak przywiązany do mnie, że nie obawiam się, iż ucieknie. Byłam z nim nawet na plaży. Kilka lat temu napisałam książkę dla dzieci o Guciu.
- Urodziłaś się i wychowałaś w Nowym Porcie?
Tak, Wisłoujście i Westerplatte były moim placem zabaw. Wychowywałam się wśród chłopaków, którzy wszędzie mnie zabierali. Wisłoujście było zrujnowane, ale można było wszędzie wejść i robić co się chce. Znajdowaliśmy niemieckie hełmy, eksplorowaliśmy lochy. Na Westerplatte też udało nam się odkryć jakieś nieznane korytarze.
- Gdzie Twoi rodzice kupowali chleb?
Pamiętam piekarnię przy Strajku Dokerów, mieli świetny chleb. A tam, gdzie dzisiaj jest Cukiernia Bacatte, przy Wilków Morskich, była Markiza - wprawdzie cukiernia, lecz z pieczywem w ofercie. Pamiętam stamtąd panią Marysię za ladą.
- A wracając od wspomnień do współczesności: co teraz absorbuje Ciebie najbardziej?
Mieszkanie, które niedawno kupiłam i działka ROD w Nowym Porcie, którą chciałabym sprzedać, aby spłacić kredyt. Służę szczegółowymi informacjami, gdyby ktoś był zainteresowany.
---------------
Rozmawiał Kuba Terakowski.
A może ktoś z Was chciałby opowiedzieć tutaj o sobie? Może ktoś chciałby kogoś rekomendować? Z przyjemnością udostępnimy nasze łamy (w tym celu poprosimy o zostawienie numeru telefonu w piekarni, lub kontakt via e.mail: [email protected]).