21/08/2025
Czasem to właśnie te proste, codzienne opowieści o zwykłej wyprawie po pieczywo potrafią nas najbardziej zainspirować. To historia o małym bohaterstwie – o tym, że każdy nasz krok, każdy wysiłek, zasługuje na nagrodę
Właśnie obejrzałem fragment niezwykłego filmu z YouTube, gdzie Fryderyk Karzełek z Klubu 555 czyta poruszającą historię Emila i Adeli, pt."Na nowo", napisaną przez Renatę Jakubowską. Zaczyna się w 8:27 min.
https://www.youtube.com/live/EWqofDNY4AI?si=yw4GS6SJQgymaxsf&t=506
I wiecie co? Uważam, że każdy z nas jest takim bohaterem. Wstajemy rano, idziemy po bułki, w pośpiechu, w deszczu, ale wracamy nie tylko z pieczywem bo oprócz tego przynosimy trochę radości swoim bliskim. To jest nasz mały, codzienny rytuał. A nagroda, ta chrupiąca, pachnąca bułka z Piekarni Bednarczyk, jest wisienką na torcie. To moment, w którym możemy zatrzymać się i docenić siebie za ten wysiłek. Za wybranie aktywności, za ten spacer, za to, że robimy coś dla siebie i bliskich.
A Wy? Jaka jest Wasza codzienna "wyprawa po bułki"? Jedziecie rowerem przez pole? Biegniecie przez stadion? I czy wracacie JEDYNIE z pieczywem? Podzielcie się w komentarzach!
Jeśli samodyscyplina jest dla nas jak surowy nauczyciel z linijką w ręku – nic dziwnego, że jej unikamy. Nikt przecież nie chce cierpieć. Ale jeżeli – jako ś...