10/07/2026
Poncykowa historia nie zaczęła się od pomysłu na pączkarnię. ❤️
Ta historia zaczęła się dużo wcześniej. W chwili, gdy ktoś podarował mi pączka w wyjątkowy sposób. Od tamtego dnia ten zwykły wypiek stał się dla mnie symbolem czegoś dobrego. Czegoś, co wywołuje uśmiech i daje odrobinę radości.
Później pojawiło się marzenie. Z pozoru beztroskie. Z czasem okazało się jednak, że jego realizacja będzie wymagała ode mnie znacznie więcej, niż mogłam przypuszczać.
Musiałam nauczyć się wszystkiego od podstaw. Wejść do zupełnie nowej branży, zmierzyć się z wieloma wyzwaniami i nie raz wyjść ze swojej strefy komfortu. Droga była kręta i wyboista. Spotkałam na niej samych życzliwych ludzi – tyle tylko, że jednych bardziej, a innych trochę mniej. 😉 Dzięki temu zahartowałam swój charakter. Nauczyłam się stawiać granice, ufać sobie i iść dalej, nawet wtedy gdy nie było łatwo.
Nie zliczę ile razy, odkąd pochwaliłam się zaufanym osobom, że szykuję pączkarnię, usłyszałam pytanie: „Kiedy otwierasz?”. A odpowiedź przez długi czas pozostawała ta sama: „Jeszcze nie…”.
Samodzielny remont lokalu (nawiasem mówiąc, tylko w soboty 😀), ciąża, opieka nad dziećmi i problemy zdrowotne sprawiły, że otwarcie wciąż się przesuwało. Ale był jeszcze jeden powód, o którym niewiele osób wiedziało…
…Czekałam, aż znajdę w sobie odwagę.
Dziś Poncyk już działa. Nadal czasem trudno mi uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. Trochę w to nie dowierzam, trochę się jeszcze boję, choć „nie taki diabeł straszny”. 😌
Jednak najbardziej dumna jestem nie z tego, że otworzyłam pączkarnię.
Jestem dumna z tego, że się nie poddałam! ❤️